„Dedykuję to zwycięstwo Tomkowi Jędrzejakowi”- wypowiedzi BETARD SPARTY z #WROLUB

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Fantastyczny, finałowy dwumecz o złoto zakończył się wymarzonym i wyczekiwanym od 15 lat tytułem DMP dla wrocławskiej drużyny. Walka do końca, determinacja w obu zespołach, prawdziwe święto speedwaya i niezwykła atmosfera, stworzona przez kibiców BETARD SPARTY Wrocław oraz MOTORU Lublin. Tak zakończyły się tegoroczne zmagania w PGE Ekstralidze.

Brałem udział w finale eWinner 1 Ligi, jeżdżąc w ROW-ie Rybnik, ale PGE Ekstraliga jest najtwardszą ligą na świecie, więc jest trudno. Jednak zarówno ja z całym swoim teamem, jak i cała wrocławska drużyna pracujemy nad tym, aby wygrać to spotkanie. Mamy nadzieję, że uda się osiągnąć nasz cel – przyznał Daniel Bewley po pierwszej serii startów na antenie nSport+.

Mam problemy z prędkością. Z czego wynikają? Jeszcze nie wiem, bo nadal szukamy. Walczymy po prostu dalej, o każdy punkt, bo każdy jest w takim spotkaniu arcyważny. Tyle, ile każdy z zawodników może od siebie dać, to daje. Oczywiście nadal będę się starał, aby zdobyć jak najwięcej punktów i mam nadzieję, że sięgnę po swój pierwszy, złoty medal DMP – powiedział Gleb Chuguov.

To jest MOTOR Lublin, drużyna jadąca w finale. Nigdy nie można ich bagatelizować, nawet jeśli jadą bez Grigorija Laguty. Ta drużyna pokazuje nieprawdopodobną walkę, co widzimy na torze. Nie możemy dopuścić do tego, aby nadal się rozpędzali – podsumował Greg Hancock.

Cieszymy się bardzo, długo na to czekaliśmy, więc smakuje to bardzo dobrze. Chociaż historia pisała różne scenariusze, więc poczekajmy do ostatniego biegu. MOTOR Lublin – cóż za mocna, twarda, ale czysta rywalizacja! Świetny mecz, mam nadzieję, że do końca pokażemy kibicom dobry speedway. Goście jadą bez Grigorija Laguty, a stawili nam naprawdę ciężki opór. My wylewamy tutaj siódme poty, czuć było już delikatną nerwówkę, oczywiście też przez to, że tak bardzo zależało nam na zdobyciu złotego medalu. Cały zespół świetnie się spisuje, wielkie ukłony również dla zawodników MOTORU Lublin za cały sezon. Jak Jarosław Hampel, wraz z m.in. Jasonem Crumpem, zdobywali ostatnie złoto DMP dla BETARD SPARTY Wrocław, siedziałem na trybunie nr 4 i mocno kibicowałem, więc fajna historia i szacunek. Tytuł zadedykuję mojemu przyjacielowi, który patrzy na nas z góry – Tomkowi Jędrzejakowi – powiedział Maciej Janowski po biegu 13., który niemal zapewnił jego drużynie złoto DMP.

Wielkie podziękowania dla wszystkich kibiców, to niesamowite być tego wieczoru z wami tutaj. Po 13. biegu rozpłakałem się jak dziecko, czekałem na to dziesięć, długich lat. Dziękuję bardzo wszystkim, jesteście niesamowici! Dedykuję to zwycięstwo Tomkowi Jędrzejakowi, on na pewno zasługiwał na to złoto – zakończył po dekoracji medalowej Tai Woffinden, śpiewając z całym Stadionem Olimpijskim.

Długo na to czekaliśmy, czekał cały Wrocław. Ostatni mecz, w którym BETARD SPARTA zdobyła złoty medal, oglądałem jako kibic na trybunach, więc jestem dumny z naszej drużyny, klubu, kibiców i z tego, jak razem pracujemy. Jest to świetna przygoda. Byliśmy przygotowani na walkę o każdy punkt, może faktycznie ta końcówka była trochę lepsza w naszym wykonaniu. Jednak na początku MOTOR Lublin tak mocno napierał, że tylko zerkałem w program i  mówię „ok teraz kto jedzie, w następnym, znowu mocny skład”. Dopiero później doszło do mnie, po co się tak denerwujesz spokojnie. Bardzo nam zależało, dlatego na pewno stąd takie emocje. Gratulacje dla gości, ich kibiców, za to również, jak nas za każdym razem goszczą. Mam nadzieję, że fanom speedwaya podobał się ten finał tak samo, jak mi. Wydaje mi się, że Artem Laguta nie jest trudnym zawodnikiem do wpasowania do zespołu. Jest naszym kolegą i znamy się od wielu lat, rozumieliśmy się od samego początku. Wniósł do zespołu bardzo dużo doświadczenia i punktów, czego potrzebowaliśmy. To też była ta różnica względem ostatnich lat. Margines błędu był mniejszy, teraz mogliśmy sobie „odsapnąć” w niektórych momentach, bo Artem robił te punkty, czego nam było potrzeba – stwierdził  kapitan, Maciej Janowski, na pomeczowej konferencji w nSport+.

Chciałem zawsze jeździć w bardzo dobrej drużynie. Niestety w ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz nie wychodziło nic i dlatego zmieniłem klub, żeby walczyć o medale. Wiedziałem, że we Wrocławiu jest mocna drużyna i najważniejsze dostać się do play-off, a tam zobaczymy. Sam na siebie narzuciłem presję podczas spotkania w Lublinie i przez to może nie wyszedł mi start. Dzień przed tym meczem, nie mogłem zasnąć, nigdy nie miałem takiego momentu w życiu, żeby jechać w finale i o taką stawkę. Jak jest dzień do FIM Speedway Grand Prix, to nie myślę, że będą zawody i będę walczyć o najwyższe cele. Powiem szczerze, że niektórych biegów podczas tego spotkania nie oglądałem, pomyślałem „nie wychodzę ze swojego boksu, nie chcę ich oglądać”, bo tak na styku było z punktami. Myślałem, że będzie trochę inaczej, ale jednak finał to finał. Na pewno ja byłem, nie wiem jak reszta, zaskoczony tym, jak MOTOR Lublin postawił się w tym spotkaniu. Kontrolowałem wynik, jak przegrywaliśmy dwoma punktami, to nie wierzyłem w to. Wszystko podczas tego meczu było wypróbowane, zmieniane. Nawet wymieniałem sprzęgło, myśląc, że przez to nie ma idealnego momentu startowego, zmienialiśmy zębatki. Wszystko, żeby te starty było dużo lepsze i w końcu były, z czego jestem zadowolony. Na pewno przychodząc do BETARD SPARTY myślałem, że pierwszy sezon będzie trudny, bo zawsze jak przyjeżdżałem na ten tor, to mi pasował, ale bałem się, że jak będę startować tu na co dzień to nie będzie tak dobrze. Zawsze jeździłem tu w ciemno i jakoś to wychodziło. Myślałem, że to będzie ciężki sezon, a jak się układał, to już o tym nie myślałem w ogóle. Ja przychodzę do zespołu robić punkty, aby ten zespół wygrywał. Na pewno to nie jest przypadek, że akurat będąc w BETARD SPARCI, walczę o tytuł IMŚ. Pamiętam swoje pierwsze biegi po przejściu do Wrocławia, jak przegrywałem jadąc z EWNNER APATOREM Toruń. Przyszedł do mnie Tai Woffinden i powiedział, jak tu trzeba jeździć. Dużo mi zawodnicy pomogli, teraz mogę jeździć parowo, bo wiadomo, że w Grudziądzu nie za bardzo było z kim. Tutaj jest zupełnie inaczej, chłopaki mówią, gdzie trzeba trzymać gaz, gdzie go zamknąć i jechać w parze, gdzie metr dalej, a gdzie bliżej i tak dalej. Powiedziałem sobie, że wszystkiego tak szybko się nie nauczę, poczekamy jeszcze parę lat (śmiech) – zakończył na pomeczowej konferencji w nSport+ Artem Laguta, najlepiej punktujący zawodnik BETARD SPARTY w tym meczu (13 punktów).

Wyjątkowy moment. Kończę wiek juniora w doborowym towarzystwie. Super drużyna, spędziłem z nią tyle lat. Bardzo fajnie, że zakończony złotym kolorem medalu. Tylko jego brakowało mi do kolekcji, więc jesteśmy zadowoleni. Nie był to łatwy mecz, jeden z trudniejszych w sezonie i emocje jakie temu wydarzeniu towarzyszyły były ogromne. Trzeba było w domu skupić się, wykonać swoją pracę. Pojechały w finale dwie najlepsze drużyny. Dobrze, że to wszystko skończyło się naszym złotem – podsumował Przemysław Liszka po zdobyciu złotego medalu DMP dla wts.pl.

Cudowne uczucie, nie mam słów, żeby to opisać. Mecz był bardzo stresujący, MOTOR Lublin mocno się postawił. Stworzyliśmy wspólnie piękne widowisko, kibice oglądali naprawdę świetne wyścigi i emocje do końca, a to najważniejsze. Jak na koniec spojrzałem na tablicę i wynik końcowy, który mógłby wskazywać na to, że było lekko, to dopiero końcówka należała do nas. Świetny mecz i emocje, a najważniejsze, że wielka radość i złoto na mojej szyi – zakończył Dariusz Śledź w rozmowie dla wts.pl.

 

Alicja Labrenc