Debiut w PGE Ekstralidze Filipa Nizgorskiego

Fot. Dariusz Ryl
Fot. Dariusz Ryl

W zaległym spotkaniu 5. rundy PGE Ekstraligi MRGARDEN GKM Grudziądz pokonał GET WELL Toruń 55:35. W szeregach toruńskiej drużyny zabrakło jednak Maksymiliana Bogdanowicza. U boku Igora Kopcia-Sobczyńskiego stanął Filip Nizgorski, który w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl opowiedział o wrażeniach z pierwszego występu.

Dla młodego zawodnika GET WELL Toruń to był debiut w PGE Ekstralidze. – Na pewno cieszę się, że miałem okazję zadebiutować tutaj w Grudziądzu. Ten tor jest bardzo fajny. Trochę tu już jeździłem i mogę powiedzieć, że znam go dobrze. Po tym spotkaniu wiem, że mam nad czym pracować. Ta jazda jest zbyt sztywna. Jestem bardzo spięty i popełniam błędy – powiedział Nizgorski specjalnie dla speedwayekstraliga.pl.

Młodzieżowiec był niezadowolony ze swojego startu, ale także z wyniku drużyny. Od początku bieg numer 2 nie ułożył się pomyślnie dla juniorów z Torunia, którzy ostatecznie go przegrali. – Niedobrze, że przegraliśmy spotkanie tak wysoko, bo o bonus u siebie będzie ciężko powalczyć. Ten bieg był trudny. Jak mieliśmy współpracować z Igorem, jak rywale jechali na 5:1 – zaznaczył nasz rozmówca.

Dla zawodnika toruńskiego zespołu to spotkanie miało również inny charakter, ponieważ swój pierwszy występ w PGE Ekstralidze zaliczył podczas derbowego pojedynku. – Derby to są derby i drużyny z jednego regionu, więc jest zawsze ciekawie. Był to zacięty pojedynek, ale starałem się nie myśleć o tym w tych kategoriach. Starałem się myśleć o tym jak, o zwykłych zawodach – tłumaczył junior, który zaznaczył też duży wpływ Jasona Doylea w drużynie. Sam Nizgorski miał okazję znaleźć się pod taśmą u boku byłego Mistrza Świata w biegu dziesiątym. – Jason bardzo wspiera drużynę i zawsze jest przy niej – zakończył zawodnik.

 

Paulina Wiśniewska