David Bellego: Wyniki czasem nie pokazują, jak pojechałeś

Fot. Marcin Karczewski

David Bellego był ważnym ogniwem FOGO UNII Leszno w starciu z FOR NATURE SOLUTIONS APATOREM Toruń. Francuz zdobył 7 punktów z bonusem i zaliczył kolejny w tym sezonie mecz z indywidualnym zwycięstwem.

Leszczyńsko-toruński pojedynek na Stadionie im. Alfreda Smoczyka obfitował w emocje. Po kapitalnym widowisku FOGO UNIA Leszno pokonała rywali 47:43, a w bardzo ważnym momencie swój wyścig wygrał David Bellego. 29-latek znów zaliczył solidny występ i trudno się do niego przyczepić.

Bellego w kilku wyścigach stworzył „show”, a ponadto po raz pierwszy pojechał w 15. biegu w PGE Ekstralidze. – Zawsze chciałoby się jeszcze czegoś więcej. Dla mnie najważniejszą wiadomością jest zwycięstwo drużyny, a o sobie myślę, że pojechałem nieźle. W takiej stawce zawodników nigdy nie jest łatwo. Miałem niezłe starty i parę udanych wyścigów. Nie mogę narzekać – mówił po meczu Francuz w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl.

FOGO UNIA nieco słabiej spisała się w pierwszej fazie meczu. Domowy tor nieco zaskoczył leszczynian. – Trenowaliśmy w ciągu tygodnia, ale wtedy było dużo cieplej. Koledzy ćwiczyli w piątek, ale potem przyszły opady deszczu – podkreślał David Bellego. – To wpłynęło na nawierzchnię, ale toromistrz spisał się na medal, bo tor był fantastyczny do jazdy – dodał podopieczny Piotra Barona.

Deszcz padał także w trakcie meczu. To po krótkich opadach gospodarze zbliżyli się do przyjezdnych, a potem wyszli na prowadzenie. – Wydaje mi się, że deszcz w trakcie meczu nie miał dużego wpływu na nawierzchnię. To była raczej mżawka. Za to po jednej z serii na tor nie wyjechała polewaczka i sporo się zmieniło, a my dobrze to odczytaliśmy – zauważył Bellego.

Aktualny Indywidualny Mistrz Francji ma za sobą sześć spotkań w PGE Ekstralidze. Bywały one różne. W starciu z FOR NATURE SOLUTIONS APATOREM Toruń 29-letni zawodnik zdobył 7 punktów i bonus. – Stać mnie na więcej. Poza tym zdobyte punkty czasem nie pokazują tego, jak pojechałeś. W PGE Ekstralidze sukcesie decyduje niewiele. W jednym z biegów ścigałem Dudka oraz Lamberta i niewiele brakowało, żeby wyjechać na pierwsze miejsce – przypomniał. – Gdybym wtedy wygrał, to miałbym prawie dziesięć punktów i na mój wynik patrzylibyśmy inaczej – skwitował żużlowiec.

Joachim Piwek