Dariusz Śledź: Pogoda nie przyniosła nam korzyści. Deszcz jedynie opóźnił mecz (wywiad)

Fot. Łukasz Trzeszczkowski
Fot. Łukasz Trzeszczkowski

Podopieczni Dariusza Śledzia pokonali w Toruniu miejscowy GET WELL 49:41. Mecz ten rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem. Wszystko przez opady deszczu. Dariusz Śledź, w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl, uważa jednak, że deszcz nie miał żadnego wpływu na jakość nawierzchni.

Jakub Keller: Wygraliście w Toruniu dość zdecydowanie, lecz w pewnym momencie gospodarze nabrali wiatru w żagle i zbliżyli się do was na dwa punkty. Czuł pan, że zwycięstwo wymyka się z rąk?

Dariusz Śledź: W każdym meczu trzeba jechać do końca. Fakt, bardzo trudne spotkanie za nami. Dlatego tym bardziej cieszę się, że udało nam się wygrać. Nie było jednak łatwo.

W pana drużynie liderzy nie zawiedli, ale znalazło się kilka dziur w składzie?

Dziur? Niekoniecznie.

Mówię choćby o Glebie Chugunovie i Maxie Fricke. Spisali się chyba poniżej oczekiwań?

Bardziej powiedziałbym, że mieliśmy w tym meczu po prostu kilka słabszych ogniw. Wiemy jednak, co poszło nie tak i nad czym trzeba popracować.

Gleb Chugunov z tego co wiem miał pretensje w parku maszyn do jednego z zawodników GET WELL. Wie pan o co chodziło?

Szczerze mówiąc, nie widziałem tej sytuacji, ale wiadomo jaki to sport. Jestem jednak pewien, że jeśli faktycznie iskrzyło, to chłopaki na pewno sobie to wyjaśnili.

Do Torunia przyjechaliście bez Vaclava Milika. Wydawało się jednak jeszcze nie dawno, że wychodzi na prostą. Co się z nim dzieje?

Niestety, ten sezon jest trudny dla Vaclava. Zdajemy sobie z tego sprawę. Ale co zrobić? Taki jest żużel.

Cieszyć za to może postawa Taia Woffindena, który powrócił do zespołu po ciężkiej kontuzji?

Oczywiście. Wszyscy jednak wiemy jakiej klasy zawodnikiem jest Tai.

W meczu z GET WELL Toruń fenomenalny początek zanotował tez Maciej Janowski. Później było już jednak nieco gorzej. Co się stało z Maciejem w drugiej części zawodów?

Taki jest sport. Raz się wygrywa, raz się przegrywa.

A ja odnoszę wrażenie, że po prostu nie trafił ze zmianami w sprzęcie. Mam rację?

Warunki się zmieniały, więc trzeba było cały czas zmieniać w sprzęcie. Nie zawsze uda się trafić idealnie. Maciej przywiózł jednak bardzo ważne punkty, a łatwo nie miał. Musiał o nie stoczyć ciężką walkę. Nie było nieciekawych wyścigów z jego udziałem.

Zapytam też o defekt Maksyma Drabika w siódmym biegu. Co było przyczyną?

Hak jednego z braci Holderów dostał się w tylne koło i wyłamał szprychy.

Przed meczem nad MotoAreną padał deszcz. Czuliście, że zagra on na waszą korzyść?

Nie, tor był przykryty. Deszcz nie nabroił. Jedynie spowodował przesunięcie zawodów o jakieś pół godziny.

 

Jakub Keller
Fot. Zuzanna Kloskowska