Damian Ratajczak: W życiu i sporcie zawsze chce się więcej. To jest tylko i aż 4. miejsce

Fot. Marcin Kubiak

Damian Ratajczak w sezonie 2021 zadebiutował w PGE Ekstralidze. Młodzieżowiec FOGO UNII Leszno w wielu spotkaniach spisywał się bardzo solidnie i pierwszy rok startów z pewnością zaliczy do udanych. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl, Ratajczak opowiada o swoich wrażeniach i celach na przyszły rok.

Joachim Piwek (speedwayekstraliga.pl): Rozmawiamy w momencie, gdy sezon jest dla ciebie już niestety skończony. To efekt pechowego wypadku podczas Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Wielkopolski. Wracasz już do pełni sił?

Damian Ratajczak: Palec z każdym kolejnym dniem wraca do normy. Tylko czekam aż całkowicie się zagoi i będzie można pomału zaczynać pracę nad formą przed przyszłorocznymi rozgrywkami ligowymi i indywidualnymi.

Uda ci się jeszcze wyjechać na żużlowy tor przed zimową przerwą?

W Lesznie zostały już zdjęte bandy, ale z pewnością zdążę jeszcze pojeździć w tym sezonie na motocyklu. Liczę, że uda się trochę potrenować na motocrossie.

Wielka szkoda, że zakończyłeś sezon w taki sposób, bo był dla ciebie przecież bardzo udany. W historii PGE Ekstraligi kibice oglądali tylko jednego skuteczniejszego 16-latka. Nazywał się Bartosz Zmarzlik. Spodziewałeś się tak dobrych występów?

Nawet nie myślałem o takich rzeczach. Dopiero po meczu w Gorzowie dowiedziałem się, że w takiej nieformalnej kategorii 16-latków zajmuje drugie miejsce, po Bartoszu Zmarzliku. Bardzo się cieszę z tego, że udało mi się osiągnąć taki wynik. W życiu i sporcie jednak zawsze jest tak, że chce się więcej i w przyszłym roku będę robił wszystko, by wyniki były jeszcze lepsze.

Ogólnie jesteś zadowolony z pierwszego sezonu? Pod kątem indywidualnym debiut w PGE Ekstralidze poszedł zgodnie z planem?

Wszystko układało się tak, jak chciałem, bo ciężko pracowaliśmy na to z całym teamem, któremu oczywiście chciałbym podziękować. Również bratu, mojemu mechanikowi oraz ojcu. Tego, jak mnie wspierają, naprawdę nie da się opisać. Wyrazy wdzięczności kieruje też w stronę sponsorów.

A jest coś, czego nie udało ci się zrobić w tym roku, a bardzo chciałeś i będziesz próbować w przyszłym roku?

W głowie bez wątpienia zaczynam już powoli mieć jakieś cele na sezon 2022, ale raczej podchodzę do nich z dystansem i na spokojnie, bez nakręcania się. Będę musiał jeszcze się zastanowić nad przyszłym rokiem.

Czyli raczej nie stawiasz przed sobą konkretnych celów?

Jak każdy sportowiec, chcę być po prostu coraz lepszy i podstawowym celem na następny sezon będzie lepsza jazda w PGE Ekstralidze. To musi być poparte oczywiście ciężką pracą, ale stać mnie na to.

A co powiesz o mistrzostwach świata juniorów? W tym sezonie w PGE Ekstralidze było tylko kilku lepszych młodzieżowców od ciebie. Rzutem na taśmę przeskoczyłeś w klasyfikacji indywidualnej kilku uznanych juniorów. Chciałbyś sprawdzić się w walce z rówieśnikami z całego świata?

Najpierw chciałbym znaleźć się w eliminacjach. Jeśli to się uda, to na pewno apetyt urośnie, ale na razie się na to nie nakręcam i nie wywieram zbędnej presji.

Chciałem cię jeszcze spytać o drużynę. Po czterech latach, FOGO UNIA Leszno nie tylko nie zdobyła mistrzowskiego tytułu, ale nie stanęła nawet na podium. Akurat do twojej postawy trudno się przyczepić, bo bez niej mogłoby was zabraknąć nawet w fazie play-off. Zwłaszcza mecz w Zielonej Górze był bardzo ważny, a ty zdobyłeś 8 punktów…

Myślę, że po takich spotkaniach ja sam czułem się już pewniej w tym gronie. Pewniej na motocyklu, nauczyłem już lepiej wyczuwać sprzęt niż na początku sezonu, gdy wchodziłem do PGE Ekstraligi. Wtedy towarzyszył mi taki niepotrzebny stres i paraliż, ale wszystko szło mimo wszystko w dobrym kierunku.

A sam wynik końcowy? W poprzednich latach nie zdobywałeś punktów dla FOGO UNII w PGE Ekstralidze, jednak byłeś już częścią klubu, więc pewnie wiesz, jak to wyglądało od środka. Jak zareagowaliście na brak medalu?

Wiadomo, że kiedy przegrywamy mecze, to nikt nie będzie zadowolony. Każdy szuka w sobie błędów i zastanawia się, co poszło nie tak. Z wyniku drużynowego raczej nikt nie był za bardzo zadowolony.

Fani mają powody do zmartwień, czy to 4. miejsce to po prostu wypadek przy pracy i słabsze dni w półfinale oraz meczu o brąz?

Po czterech latach świetnej jazdy i tytułów musiał przyjść słabszy moment. Myślę, że nie można mówić, że sezon był bardzo słaby, bo w kilku meczach pokazaliśmy się z naprawdę dobrej strony. To jest tylko i aż 4. miejsce, bo choć mogło być lepiej, to nie ma co załamywać rąk i trzeba pracować nad przyszłym rokiem. My już to robimy.

 

Joachim Piwek