„Czwarty tytuł z rzędu były dla mnie wielką dumą” – wypowiedzi FOGO Unii Leszno z #LESZIE

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

FOGO Unia Leszno, w rewanżowym półfinałowym spotkaniu, pewnie pokonała RM SOLAR Falubaz Zielona Góra 57:33. Tym sposobem leszczynianie zostali pierwszymi finalistami Drużynowych Mistrzostw Polski 2020.

W Lesznie od kilku dni pogoda nie była łaskawa. Obfite opady deszczu spowodowały przesunięcie rewanżowego półfinałowego spotkania z niedzieli na poniedziałek. Pierwsza seria startów pokazała, że leszczynianom nawierzchnia bardzo odpowiadała. – Udało nam się wypracować fajną przewagę w pierwszej serii startów i musimy ją utrzymać. Musimy skupić się nad tym, aby ją powiększyć – skomentował Dominik Kubera. – W swoim pierwszym biegu na pewno poprawiłbym start, ponieważ przez urządzenie, które mamy założone na swoich motocyklach do pomiaru czasu, nie mogłem wystarczająco położyć się na motocyklu. Z tego powodu start był zachwiany i nie taki jakbym chciał. Później było już całkiem dobrze – dodał junior FOGO Unii Leszno. Prowadząca rozmowę, Anita Mazur, zapytała o formę zawodnika, która w tym roku jest wyjątkowo wysoka oraz czy widzi w szkółce swoich następców. – Z roku na rok coraz ciężej pracuję nad tym, aby być lepszym zawodnikiem i się rozwijać. Nie zawsze to wychodzi, ale też cały czas nie mogę wygrywać. W szkółce są chłopacy, którzy bardzo dobrze się rozwijają i jeżdżą coraz lepiej. Myślę, że za kilka lat na pewno będzie z nich pociecha – podsumował Kubera.

Słaby występ Bartosza Smektały, w pierwszym półfinałowym meczu w Zielonej Górze, nie wywołał niepokoju u menedżera Piotra Barona. Wręcz przeciwnie. – Wydaje mi się, że to ja byłem bardziej zaniepokojony po tym spotkaniu w Zielonej Górze, niż moja drużyna. Takie uroki meczów wyjazdowych. Gdybym mógł jeszcze raz tam pojechać, to może wyglądałoby to inaczej. Nie ma jednak dla mnie usprawiedliwienia, ponieważ nie tak dawno jechaliśmy tam w rundzie zasadniczej. Ja biorę wszystko na siebie. W rewanżu sprzęt mam bardzo szybki, tylko mi zdarzają się niepotrzebne błędy. Myślę, że im dalej, tym będzie lepiej – skomentował reprezentant FOGO Unii Leszno. Dla rozmówcy stacji ELEVEN SPORTS, obecny sezon jest pierwszym w roli seniora. Jak zawodnik go ocenia? – Jeszcze sezon się nie zakończył, więc wstrzymam się od wystawiania sobie oceny. Myślę, że w PGE Ekstralidze nie było najgorzej. Mecze były przeplatane słabymi i dobrymi wynikami. Indywidualnie w tym sezonie nie najlepiej sobie radziłem, więc na pewno będzie co poprawiać. Równo dwa lata temu udało mi się zdobyć tytuł Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów. Fajnie wrócić wspomnieniami, jak to było w czasach juniora – podsumował Smektała.

Po wysokim zwycięstwie FOGO Unii Leszno z RM SOLAR Falubazem Zielona Góra do strefy Mix Zone zaproszony został Piotr Pawlicki, który skomentował przebieg rewanżu. – Oczywiście plan był taki, aby wygrać i awansować do finału. Nie sądziliśmy jednak, że ten końcowy wynik będzie aż tak wyglądać. Należą się wielkie brawa za przygotowanie toru. Spędziliśmy sporo czasu na treningach. Od czterech lat ten tor jest podobnie przygotowywany. Mamy na to swój patent. Zapewne kiedyś przyjdzie jakiś gorszy moment, ponieważ nie zawsze można być na szczycie tabeli i w finałach. Na razie jednak jest się z czego cieszyć i jesteśmy bardzo zadowoleni. Tym bardziej, że RM SOLAR Falubaz Zielona Góra to bardzo mocny przeciwnik, co pokazali nam w rundzie zasadniczej. W półfinałach byliśmy bardzo skoncentrowani, ale nie sądziliśmy, że w rewanżu nam tak łatwo pójdzie. Najbardziej się bałem, gdy zaczął mocniej padać deszcz. Zaczęliśmy się obawiać, że nie dojedziemy do dwunastego biegu, ale udało się skończyć zawody. Czy deszcz nam pomógł? Wydaje mi się, że po prostu mieliśmy od początku bardzo dobrze spasowane motocykle i obojętnie co by się działo, to i tak byliśmy mocni. Do spotkania podszedłem podwójnie zdeterminowany z powodu tego, co działo się wokół mojej osoby. Kibice się mocno na mnie nakręcili, nazywając mnie „żużlowym Neymarem”. Po prostu nie raz sytuacje torowe nie pozwalają mi dalej rywalizować, a wówczas bezpieczniej jest położyć motocykl, niż wjechać z kimś w bandę i nabawić się kontuzji. Przed nami finał. Mam nadzieję, że obronimy czwarty tytuł z rzędu. Jeśli uda nam się tego dokonać, gdy ja pełnię rolę kapitana FOGO Unii Leszno, będzie to dla mnie ogromna duma oraz zaszczyt, że mogłem znaleźć się w tak wspaniałej drużynie – podsumował Pawlicki.

Martyna Wolnik