“Czasu nie cofnę, ale mogę wyciągnąć wnioski” – wypowiedzi PGG ROW-u Rybnik z meczu #GRURYB

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

MRGARDEN GKM Grudziądz we wtorkowy wieczór podejmował ekipę PGG ROW-u Rybnik Mecz pierwotnie zaplanowany był na 19 czerwca, lecz z uwagi na niekorzystne prognozy pogody oraz na wniosek organizatora, spotkanie obu ekip zostało przełożone. W drugim podejściu podopieczni Roberta Kempińskiego wygrali 58:32.

Przed meczem trener rybnickiej drużyny, Lech Kędziora odniósł się do kwestii treningów, a w zasadzie ich braku oraz zamiany Adriana Miedzińskiego na Troya Batchelora. – Jedziemy z marszu. Myślę, że podobnie jak inne zespoły w PGE Ekstralidze. Pogoda nie pozwoliła nam potrenować, mogliśmy to zrobić jedynie na kajakach. Chcielibyśmy osiągnąć jak najlepszy wynik w Grudziądzu. Wiadomo, że nie będzie to łatwa sprawa. Chcemy pokazać dobry żużel. Myślę, że przed meczem to każda decyzja jest dobra, jeśli chodzi o skład. My postawiliśmy na Troya Batchelora i tego się trzymajmy – zaznaczył szkoleniowiec na antenie ELEVEN SPORTS.

Kacper Woryna po trzech seriach startów na swoim koncie zanotował 4 punkty (0, 1, 3). Rybniczanin opowiedział o swoich odczuciach po biegach oraz ustawieniach, jakie poczynił przed zwycięską gonitwą. – Bieg 10. to dopiero satysfakcjonujący bieg w moim wykonaniu. Pierwsze dwa biegi miałem kompletnie złe odczucia. Zabłądziłem z ustawieniami. Czasu nie cofnę, ale mogę wyciągnąć wnioski. Dałem radę z czwartego pola, które jest ciężkie. Wyskoczyłem i już później było przyjemniej. Co do Andzeja Lebedevsa, co przerwę dyskutujemy na temat przełożeń. Każdy z chłopaków ma swoje odczucia, inne motocykle i przełożenia, natomiast gdzieś tam można się dogadać. Koniec końców mam nadzieję, że tak będzie do końca, że uśmiech pozostanie na mojej twarzy. Na analizę przyjdzie czas po meczu, a teraz na szybko wyciągnięte wnioski, drastyczne zmiany i chłodna głowa i to zaprocentowało – dodał rybniczanin.

Mateusz Szczepaniak w Mix Zone odniósł się do kwestii zamiany w 15. gonitwie, w której został zastąpiony Robertem Lambertem. – Ta decyzja już była przed biegami nominowanymi, aczkolwiek po 14. biegu myślałem, że jednak tej zmiany nie będzie, ale co zrobić. Widocznie tutaj Robert był brany pod uwagę już od razu w tym 15. biegu. Przyjechaliśmy powalczyć. To ciężki teren dla nas wszystkich. Trudny tor, inna geometria, ale fajny do ścigania. Próbowaliśmy walczyć, ale ten wynik i tak jest wysoki. Mój wynik dużo lepszy, niż ostatnio, ale nadal były błędy, zbyt późne korekty. Ostatni bieg to mój błąd na starcie, gdzie miałem odchyloną sylwetkę i przegrany start. Później już ciężko coś tutaj zrobić. Szkoda Andzeja w tym 15. biegu, gdzie upadł. Zobaczymy jakie będą pierwsze diagnozy – podsumował zawodnik PGG ROW-u Rybnik.

Kamil Nowacki, na parę godzin przed meczem został potwierdzony do startów w barwach PGG ROW-u. Podczas wtorkowego spotkania zasilił szeregi zespołu gości i jednocześnie zaliczył swój debiut w PGE Ekstralidze. – Tak naprawdę to o godzinie 13:45 podpisałem wszystkie dokumenty umożliwiające mi jazdę w meczu. Prosto ze stadionu w Gorzowie jechałem tutaj, do Grudziądza, tak naprawdę w ciemno. Nie wiedziałem do końca, czy to się wszystko uda. O godzinie 16:00 dostałem komunikat, że jestem zatwierdzony i że mogę jechać jako pełnoprawny zawodnik w meczu. Kierownik w Gorzowie dopiął wszystko na ostatni guzik, więc wiedziałem, że tak będzie. Spodziewałem się, że jak mnie ktoś tutaj wysyła to nie będzie żadnych problemów. Wiadomo, że jak wszedłem już na stadion to było pełne skupienie i w jakimś stopniu to zaprocentowało. To mój debiut w PGE Ekstralidze. Myślę, że jak na pierwszy mecz to mogę być z siebie zadowolony. Oczywiście będę musiał obejrzeć spotkanie na spokojnie w domu i wyciągnąć wnioski, poprawić się na następny raz – wyjaśnił młodzieżowiec PGG ROW-u Rybnik.

 

Paulina Wiśniewska