Cieślak: Jest 12 punktów straty, ale nie takie rzeczy historia widziała (komentarze po #WROCZE)

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

W pierwszym meczu o brązowy medal PGE Ekstraligi forBET Włókniarz przegrał z BETARD Spartą Wrocław 39:51. Trener Marek Cieślak zapowiedział, że mimo dużej różnicy, jego zespół powalczy w drugim spotkaniu. Rewanżowe starcie odbędzie się 23 września w Częstochowie.

Nie tylko kibice mogli być zadowoleni z przebiegu spotkania między BETARD Spartą Wrocław a forBET Włókniarzem Częstochowa. – Myślę, że mecz się wszystkim podobał, bo wiele biegów było zaciętych. BETARD Sparta Wrocław była lepsza. Troszeczkę mieliśmy pecha, bo wykluczenie Fredrika Lindgrena też zabrało nam 2-3 punkty. Robiliśmy, co było można. W ostatnim biegu miałem jeszcze nadzieję, że wygramy 5:1 i tak to wyglądało na początku, później jednak skończyło się 3:3. Jest 12 punktów straty, ale nie takie rzeczy historia widziała, więc na pewno będziemy walczyli dalej, żeby zdobyć brązowy medal – powiedział Marek Cieślak.

Również Lindgren zaznacza, że wszystko jest jeszcze do odrobienia na częstochowskim torze. – Mecz był bardzo dobry, było też dużo świetnych wyścigów. Moje wykluczenie na początku meczu pozbawiło mnie odpowiedniego dopasowania do toru i ustawień motocykla na dalszą jego część. Na pewno chcieliśmy osiągnąć lepszy wynik, ale 12 punktów to nie jest dużo i możemy to jeszcze odrobić. Gratuluję drużynie z Wrocławia, jednak i tak wszystko wydarzy się w następną niedzielę – zakończył Szwed.

Rafał Dobrucki także podkreślił wspaniałe ściganie, jakie stworzyli żużlowcy obu drużyn. – Dziękujemy za walkę. Gratulacje dla Częstochowy, bo naprawdę stworzyliśmy kapitalne widowisko. Myślę, że kilka biegów można pokazywać wszędzie, jak się jeździ na żużlu i jak się jeździ parą. Myślę, że mieliśmy wiele kapitalnych wyścigów, jeśli chodzi o współpracę. Ostatni wyścig już dopełnił wszystkiego, więc to bardzo cieszy – zaznaczył trener BETARD Sparty.

Szkoleniowiec gospodarzy podkreślał też, że cała jego drużyna zasługiwała na słowa uznania. –Mieliśmy trzech liderów, takich wyraźnych. Kapitalnie wystąpił Maksym Drabik. Poza jednym straconym punktem można powiedzieć, że komplet. Tai Woffinden wrócił do nas i jest w dobrej formie. Te błędy w sprzęcie zostały wyeliminowane. Maciej Janowski kapitalnie. Vaclava Milika chciałbym usprawiedliwić, bo oprócz swoich drobnych kłopotów, które jeszcze gdzieś występują, był dość poważnie przeziębiony i zastanawialiśmy się, czy wystąpi, więc ten jego wynik nie jest konsekwencją ciągłych kłopotów tylko głównie tego, że czuł się fatalnie. Max Fricke też fantastycznie pojechał. Również Patryk Wojdyło dołożył ważny punkt w biegu młodzieżowym. Gleb Chugunov, nie zdobył oszałamiającej liczby punktów, ale pojechał świetne wyścigi. Widać, że drużyna ma cel i wiemy, o co jedziemy i to fajnie funkcjonuje. Bardzo się cieszę i dziękuję chłopakom za walkę, za jazdę. Myślę, że było całkiem nieźle – powiedział Rafał Dobrucki.

Maksym Drabik opowiedział o swojej perspektywie spotkania i wspomniał o swojej przyszłości. – Gratulacje dla drużyny z Częstochowy i wielkie brawa. Zawody były dość okazałe i atrakcyjne. Tor dawał dużo możliwości do ścigania, więc mogliśmy zrobić na nim wszystko. Co prawda był delikatnie inny, jak sobie wyobrażaliśmy, bo trenowaliśmy w zupełnie innych warunkach, trochę przez pryzmat opadów tutaj we Wrocławiu. Klimat jak zawsze świetny na Olimpijskim, więc już się nie mogę doczekać kolejnego sezonu i kolejnych zawodów tutaj. Na tę chwilę skupiamy się na przyszłym tygodniu. Mamy trochę błędów do poprawy, bo mieliśmy kilka drobnych mankamentów, więc z pewnością będziemy pracowali na treningach. Mamy poniedziałek, wtorek i środę dla siebie. Po części na relaks, a z drugiej strony na testy naszych silników. Do zobaczenia za tydzień w Częstochowie – zaznaczył wrocławski junior.

Zawodnik BETARD Sparty mówił również o swoich korzeniach i pobycie we Wrocławiu. – W Częstochowie byłem co prawda kilka razy w tym sezonie, a rzeczywiście mocno utożsamiłem się z Wrocławiem i z torem, i z nawierzchnią, i z klimatem. Więc można przyjąć, że na tę chwilę to jest mój prawdziwy dom. Czuję się tu swobodnie. Nie wiemy jaką niespodziankę szykują nam gospodarze w Częstochowie, więc jedziemy „w ciemno” – zakończył Drabik.

Agnieszka Fleszer
Natalia Schmidt