Cierniak: mam naprawdę dużą szansę, aby powalczyć w tym roku o najwyższy cel (wywiad)

Fot. Patryk Kowalski

W 13. kolejce PGE Ekstraligi, ZIELONA-ENERGIA.COM WŁÓKNIARZ Częstochowa po fantastycznym meczu pokonała lidera tabeli – MOTOR Lublin. Jedną z wyróżniających się postaci tego meczu był junior gości – Mateusz Cierniak, który wywalczył 4 punkty. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl, 19-latek mówi m.in. o swojej postawie oraz celach w Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów.

Paula Pacyga (speedwayekstaliga.pl): Pierwsza porażka MOTORU Lublin w tym sezonie. Spodziewaliście się takiego ciężkiego meczu?

Mateusz Cierniak (MOTOR Lublin): Myślę, że jak najbardziej tak. Pierwsza porażka, ale uważam, że nie jest to dla nas coś strasznego, że tutaj przegraliśmy, bo częstochowska ekipa, weszła na właściwy tor i u siebie są bardzo mocni. Dla nas to na pewno trochę chłodny prysznic, ale bardziej taki motywujący, niż załamujący, bo naprawdę walczyliśmy do samego końca, jak widać było po wyniku. Ten mecz był bardzo na styku, praktycznie cały czas był remis, dopiero w końcówce troszkę nam odjechali, ale ogólnie myślę, że to bardzo fajne zawody.

Zdobyłeś cztery punkty, jesteś zadowolony z tego wyniku?

Tak, jestem bardzo zadowolony. Tym bardziej, że były zdobyte po naprawdę fajnej walce z Leonem Madsenem.

 Jak byś podsumował ten wyścig z Madsenem? Duże emocje Ci tam towarzyszyły, gdy wiozłeś kapitana gospodarzy za swoimi plecami?

Nie, myślę, że bardziej właśnie byłem bez emocji, bo jakbym był w emocjach to pewnie przyjechałbym za nim. Musiałem zachować spokój, bo już nie raz za bardzo skupiałem się na tym, że jak jakiś zawodnik typu Leon Madsen, czy jakikolwiek inny senior jedzie na mną, to później traciłem pozycję. Cieszę się, że troszkę zwalczyłem taką barierę w sobie, że pojechałem to, co powinienem i nie myślałem już, czy jedzie za mną Leon Madsen, czy ktokolwiek inny.

Jak się zapatrujesz na finał Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski, bo też jak w ubiegłym roku odbędą się na stadionie w Częstochowie?

W zeszłym roku naprawdę niedużo mi zabrakło do zdobycia medalu. W zasadzie to przez swoje własne błędy, bo w ostatnio wyścigu na starcie trochę mnie podniosło, przez co już straciłem zbyt wiele, by później już powalczyć. Fakt tego, że finał w tym roku jest również w Częstochowie, bardzo mnie cieszy, bo naprawdę lubię ten tor, a zwłaszcza jak jest przyczepny. Z niecierpliwością czekam, by przyjechać tutaj na finał.

Niedługo zbliża się kolejna runda Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów w Cardiff. W pierwszej rundzie w Pradze triumfowałeś i jesteś liderem klasyfikacji generalnej. Jak zapatrujesz się na te zawody i na to, że ten tor jest tymczasowy?

Na ten moment jeszcze mam Drużynowe Mistrzostwa Świata Juniorów w Vojens. Oczywiście już powoli gdzieś tam z tyłu głowy mam, że te zawody nadchodzą, z czego się bardzo cieszę, bo jest to dla mnie naprawdę wielkie przeżycie być tam, a co dopiero jeździć. Mam naprawdę dużą szansę, aby powalczyć w tym roku o najwyższy cel. Zobaczymy, nie narzucam na siebie presji. Myślę, że jestem gotowy, aby to zrobić. Fakt, że jest to tor tymczasowy, w żaden sposób mnie nie przeraża. Myślę, że jestem w stanie jechać w każdych warunkach, między innymi to pokazałem w Pradze. Posiadam już drobne doświadczenie, jeżeli chodzi o takie tory, bo miałem już okazję dwa razy jeździć na PGE Narodowym.

Jesteście liderami tabeli PGE Ekstraligi, czy kalkulujecie z kim możecie jechać w ćwierćfinale?

W zasadzie teraz już to totalnie nie od nas zależy. Wszystko rozstrzygnie się pomiędzy drużynami z Wrocławia, Leszna a Torunia. Zobaczymy po ostatnim meczu, jak to się wszystko ułoży.

Mierzycie w finał?

Oczywiście. Myślę, że nie rozważamy innej opcji. Wiadomo, jest to żużel i może się wszystko wydarzyć, ale będziemy się starać jak najlepiej jeździć.

 

Paula Pacyga