Chris Holder i Jason Doyle gwiazdami Meczu Narodów w Łodzi

Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec
Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec

W niedzielę, na stadionie Orła Łódź, odbył się Mecz Narodów im. Heleny Skrzydlewskiej. W spotkaniu wzięły udział 4 reprezentacje: Polski, Australii, Danii i Niemiec z gościnnym udziałem Antonio Lindbaecka. Polska w składzie: Norbert Kościuch, Tobiasz Musielak, Rafał Okoniewski i Daniel Jeleniewski zajęła pierwsze miejsce na podium, uzyskując 33 punkty.

Tuż za nimi na drugim stopniu podium uplasowała się reprezentacja Australii, a w jej skład wchodziło dwóch zawodników GET WELL Toruń. Chris Holder, Jason Doyle, Jaimon Lidsey oraz Rohan Tungate wspólnymi siłami zdobyli 27 punktów. Doyle miał okazję już nieraz ścigać się na torze w Łodzi, ponieważ w ubiegłym roku również reprezentował barwy narodowe podczas pierwszej edycji Meczu Narodów. 34-letni Australijczyk do dorobku swojej drużyny dołożył 4 punkty, ponieważ miał problemy sprzętowe i nie był w stanie dokończyć biegu 12.

Testowałem silnik, na którym prawdopodobnie będę jechał w Grand Prix. Pojawił się problem z zapłonem, jednak po to właśnie go testuję, żeby go poznać – podsumował Jason Doyle. Z bardzo dobrej strony pokazał się Jaimon Lidsey, który zdobył 8 punktów i był drugim najlepszym zawodnikiem Australii. – Wszyscy celują w zwycięstwo i do tego dążą. Mieliśmy małe problemy sprzętowe, co oczywiście nie jest dobre i nie pomagało w ściganiu. Jednak chyba udało nam się jakoś je pokonać i poszło nieźle – dodał Lidsey. Chris Holder okazał się liderem Australijczyków (9 pkt). Rohan Tungate z kolei zdobył 6 punktów.

Na trzecim miejscu uplasowali się Niemcy, którzy na swoim koncie zgromadzili 24 punkty. Gościnnie wystąpił Antonio Lindbaeck dorzucając do puli drużyny 9 „oczek”, a tuż za podium znaleźli się reprezentanci Danii, zdobywając 18 punktów. Spotkanie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem ze strony kibiców, którzy licznie zasiedli na trybunach. Po spotkaniu sympatycy czarnego sportu mieli okazję wejść do parku maszyn i zrobić sobie zdjęcie ze swoimi ulubionymi zawodnikami.

 

Paulina Wiśniewska