„Chcieliśmy wygrać normalnie w sportowej walce” – wypowiedzi MRGARDEN GKM-u Grudziądz z #GRUGOR

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

W niecodziennym i nerwowym spotkaniu pomiędzy MRGARDEN GKM-em Grudziądz a MOJE BERMUDY Stalą Gorzów górą byli grudziądzanie. Jednak nie zostały rozegrane wszystkie biegi – mieliśmy ich tylko 9. Mecz został zakończony przy wyniku 29:25.

Według mnie ten tor powinien być położony i ubity na nowo. Jeśli zależy nam na poważniejszych upadkach to możemy kontynuować te zawody. Oczywiście każdy chciałby odjechać 15. biegów, ale widzimy co się dzieje z tym torem. Co do walki z Andersem Thomsenem to było zdarzenie torowe, Anders wypuścił się na szeroką i zahaczył o moją rękę. Na szczęście nie zapoznałem się z torem. Decyzja sędziego jest prawidłowa. To było strasznie pechowe – powiedział Nicki Pedersen.

Czekam czy uda się wyjechać na tor, jednak najprawdopodobniej tej szansy nie dostanę. Byłaby gdyby ktoś wyjechał źle od samego początku, ale chłopacy jadą. Przywożą punkty. Mogę powiedzieć, że przyjdzie ten moment, że będę jeździł w tej drużynie. Cieszę się, że będę walczył jako gość w innej lidze. Plan jest taki, żeby jechał we wszystkich spotkaniach, które nie będą się nakładać z meczami. W przyszłym tygodniu jadę tam na treningi – wyjaśnił Roman Lachbaum na antenie nSport+.

Z tatą w parku maszyn i swoim teamem czuję się spokojniej. Cieszę się, że tata wrócił i może oglądać speedway od środka, bo dawno go tu nie było. Widzę po samym jego zachowaniu, że cieszy go to. Często się spotykaliśmy po meczach i rozmawialiśmy o tym, żeby tata przyjechał na trening. Pojawił się na treningu i również na zawodach. Jazdy mi cały czas brakuje, korzystam ze wszystkich możliwości, które są. Treningi nie zapewniają tego co wyścigi w czwórkę. Mamy jednak czasy takie jakie mamy i w miarę możliwości tyle, ile się da, tyle jeździmy – zaznaczył przed spotkaniem Przemysław Pawlicki.

Na treningach nie było takich dziur ani fal. Być może pojawiło się to przez te opady. Ciężko mi powiedzieć, dlaczego tak się zdarzyło. Trzy okrążenia jechałem bez laczka. Pokazywałem chłopakom, że on tam leży. Dobrze, że nikt na niego nie najechał Na ostatnim łuku złapałem „gumę”, więc całe szczęście, że dojechałem do mety – powiedział Artem Laguta.

– Jedziemy o życie. Z naszej strony robiliśmy wszystko żeby pomóc naszym Polakom. Trenowali kilka razy w tygodniu, niektórzy indywidualnie. Na tą chwilę nie chcemy korzystać w instytucji gościa. Nie powiem, że nie myśleliśmy o Krystianie Pieszczku, ale teraz się wstrzymujemy. Co do toru to aż tak mocno go nie zlało. Uważam, że tor jest normalny – zdradził trener MRGARDEN GKM Robert Kempiński przed meczem. Po jego zakończeniu szkoleniowiec wyjaśniał kwestię nawierzchni. – Tam były tylko dwie dziurki. Stanisław Chomski stracił Thomsena, więc kolejny bieg mogłoby być 5:1. Normalnie byśmy odjechali te zawody. Pojechaliśmy tyle biegów, to byśmy nie mogli dokończyć? Chcieliśmy wygrać normalnie w sportowej walce i odjechać te 15. wyścigów.

Czy tor wymaga kosmetyki? Nie mam pojęcia, nie znam się na tym czy to coś da, wpadłem w wyrwę w 9. wyścigu. Co do postawy Nickiego Pedersena na torze to co tu ukrywać, ciężko się jeździ z kolegą w drużynie tak parowo, myślałem że troszkę więcej miejsca mi przy krawężniku będzie zostawiał. Ciężki dzień, ciężki sezon. Ciężka nawierzchnia? Trenujemy na torze i nic się nie dzieje, przychodzą zawody i jest problem. Trudno powiedzieć. Wszyscy się starają jak mogą, wszystko jest do bani w tym roku, ale jedziemy i nie poddajemy się. Co do upadku i zmiany sprzętu – całe szczęście dobrze, może ten upadek spowodował, że się troszeczkę bardziej obudziłem, szkoda tego motocykla, bo był lepszy od tego, na którym jechałem, ale zmieniliśmy gaźnik i już jest o wiele lepiej. Może dzięki temu znajdziemy kolejny problem, który mamy. Po upadku byłem uśmiechnięty, bo może reaguję tak na trudne sytuacje, nie było łatwo i cały czas mam w głowie tamtą nogę żebym upadał jakoś inaczej ale na szczęście jest cała – wyjaśnił całą swoją sytuację Krzysztof Buczkowski.

Kapitan grudziądzkiego zespołu po meczu był również gościem Mix Zone. – Przed samym meczem może była cisza medialna, ale u nas nie było. Od wtorku praktycznie do piątku trenowałem, już nieważne ile godzin, bo to nie zawsze się przekłada. Te ustawienia, które sobie ustaliliśmy na treningach, musieliśmy zmieniać. Było dużo zmiany w sprzęcie i czułem, że jest lepiej. Wyeliminowaliśmy kolejny mankament w czasie zawodów. Okazuje się, że poprzez opinie różnych ludzi, nawet człowiek, który nadaje się tylko do wyprowadzania kaczek też potrafi coś pojechać – przekazał w nSport+ Buczkowski.

Daria Jagodzka