„Było bardzo dobrze przez większość meczu” – wypowiedzi MARWIS.PL FALUBAZU z #TORZIE

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Po inauguracji pełnej emocji, MARWIS.PL FALUBAZ Zielona Góra uległ na wyjeździe beniaminkowi z Torunia 39:51. Wynik mógł być korzystniejszy, jednak gościom przytrafił się błąd Zagara, który wjechał w tylne koło Maxa Fricke na podwójnym prowadzeniu w 13. wyścigu. Na szczególne pochwały zasłużyli właśnie Australijczyk oraz Patryk Dudek.

To było dla mnie świetne wejście w sezon. Jak już wielokrotnie mówiłem, tor na MotoArenie albo mi sprzyja, albo jest trudny do rozszyfrowania. Było bardzo dobrze przez większość meczu. W biegu 14. pierwsze pole było lepsze i Paweł Przedpełski wziął mnie na koło, wypchnął na środek toru, skorzystał z tego Adrian Miedziński i już nic nie mogłem zrobić, tym bardziej, że tor był po równaniu. Z kolei w 15. wyścigu trochę nam spokoju zabrakło w parku maszyn, bo zmieniliśmy przełożenie i to był bieg zepsuty w moim wykonaniu. Brakuje mi jeszcze imprez indywidualnych do rozjeżdżenia się. Jestem po jednym sparingu i nawet wygrywając, czułem się spięty na motocyklu. Sprzęt spisuje się jednak dobrze i to daje mi dużo radości. Czekam już na kolejne mecze – powiedział Rajder Meczu, Patryk Dudek w nSport+.

– Nawet przed biegami nominowanymi była szansa no korzystny wynik. Bieg 13. się nam nie ułożył. Najważniejsze że zakończyło się cało i zdrowo, bo wyglądało to groźnie. Zabrakło nam szczęścia. Ja ze swojej strony, również w dwóch swoich pierwszych wyścigach, pogubiłem swoje punkty. Dobrze wychodziłem ze startu, ale później jechałem troszkę chaotycznie i brakowało mi luzu. Nie czułem się za dobrze na torze. Nie było perfekcyjnie z ustawieniami motocykla, ale przyczyn słabszej postawy szukałbym w sobie. Patryk jeździł świetnie, Max też miał znakomite występy. Trzydzieści lat startów w PGE Ekstralidze nie minęły jak jeden dzień, ale zleciało dość szybko – wyjaśnił rekordzista polskich torów Piotr Protasiewicz.

– Myślę, że miałem dobrze dopasowane motocykle. Był pewien problem z trzeciego pola, które było za twarde i na stracie mocno mną kręciło. Wprowadziłem kilka zmian, głównie z zapłonem, żeby osłabić sprzęt. Od startu było trochę lepiej, a motor łapał przyczepność z torem. Czułem prędkość i fajnie mi się jeździło. Zawsze podziwiałem i wzorowałem się na zawodnikach, którzy lubili się ścigać i prezentowali ofensywny styl jazdy. Jednym z nich był Adrian Rymel – wyjawił Jan Kvech, czeski junior startujący na pozycji zawodnika do 24 lat w MARWIS.PL FALUBAZIE.

Miałem może troszeczkę mniejszy stres przed zawodami, gdyż w ostatnim okresie przechodziliśmy kilkukrotnie testy na obecność koronawirusa oraz przeciwciał. Część z zawodników jest już po izolacji, a tylko część jest wciąż narażona i o nich się troszkę obawiałem. Cieszę się, że wszystko było w porządku. Cały proces przeszedł normalnie. W odniesieniu do obsady juniorskiej, nie mam twardego orzecha do zgryzienia, mam trzech zawodników w bardzo dobrej dyspozycji. W treningu przed zawodami, Fabian zaprezentował się troszkę korzystniej od Nile i to on pojechał. W kontekście zawodnika do 24 lat, poza Kvechem mieliśmy jeszcze Pawliczaka, który również był gotowy do walki na torze. W zeszłym roku Damian się objeżdżał na pozycji juniora. To są nasi zawodnicy i zobaczymy co będzie w następnych spotkaniach. Mateusz Tonder sam podkreśla, że sześć tygodni rekonwalescencji to minimum. Czasami natury się nie oszuka. Ma poskręcaną blachę śrubami w nodze. Zobaczymy, jak będzie przebiegał proces. Zapewne do sześciu tygodni będzie zdolny. Patryk ma dopasowany sprzęt i widać po sparingach z FOGO UNIĄ, że jadą mu motocykle. Jak sprzęt jest gotowy, to głowa nie myśli i zawodnik jest wówczas pewny siebie, podjeżdża pod taśmę i swobodnie atakuje ze startu – podsumował trener gości, Piotr Żyto.

 

Krzysztof Zawadzki