Buczkowski: kiedy drużyna przegrywa, zostają nieliczni

MRGARDEN GKM Grudziądz w niedzielny wieczór uległ na własnym torze drużynie BETARD Sparty Wrocław. Jednym z zawodników gospodarzy, który próbował nawiązać walkę z podopiecznymi Rafała Dobruckiego, był Krzysztof Buczkowski. – Nie tłumaczę się. Przegraliśmy z lepszą drużyną. Ciężko było z nimi rywalizować – powiedział po spotkaniu kapitan żółto-niebieskich.

– Mieliśmy wygrać, nie udało się, plan niewykonany – mówił zaraz po zakończeniu meczu Krzysztof Buczkowski. – Korzystałem z trzech moich motocykli, więc wyobraźcie sobie gdzie ja byłem z przełożeniami. Dopiero mój trzeci wybór był w miarę dobry. Chcieliśmy polepszyć, a w czternastym wyścigu przedobrzyliśmy. Każdy starał się, jak mógł. Czasami było na granicy, ale niestety, jak ktoś ma braki w dopasowaniu, to tak wtedy jest – dodał.

Po zakończeniu spotkania zawodnicy MRGARDEN GKM Grudziądz musieli wysłuchać kilku gorzkich słów skierowanych z trybun. – Kiedy drużyna wygrywa, to wszyscy są z nami, kiedy przegrywa zostają nieliczni. Trzeba z tym walczyć. Jako żużlowiec nie jestem pierwszy raz w takiej sytuacji, ale zawsze sobie z tym radziłem – prędzej czy później było lepiej. Jestem dobrej myśli – skomentował Buczkowski. – Wiadomo, że dla kibiców to nie jest wytłumaczenie. Nikogo nie interesują moje problemy. Po prostu ja muszę jak najszybciej je rozwiązać i punktować na przyzwoitym poziomie.

W niedzielnym meczu totalnie zawiódł Antonio Lindbaeck. Po raz kolejny drużynie Roberta Kempińskiego zabrakło również punktów juniorów. – Na tę chwilę jesteśmy słabi. Dobrze jadą Przemek Pawlicki i Artem Laguta. Ja dorzucam coś jako druga linia, staram się jak mogę – trzeźwo ocenił sytuację Buczkowski. Grudziądzanie ponownie mieli spore problemy z wygrywaniem startów. Na niewiele również zdał się bardzo długi czwartkowy trening przed spotkaniem z BETARD Spartą. Buczkowski jednak nie chce tłumaczyć niedzielnego wyniku przygotowaniem nawierzchni. – Ten tor jest zagadką, ale my jesteśmy zawodnikami, którzy powinni sobie z tym spokojnie poradzić – powiedział.

Przed grudziądzanami kolejne bardzo ważne spotkanie. Czy mecz z Grupą Azoty Unią Tarnów będzie tym, w którym gospodarze pojadą już z nożem na gardle? – Ciągle mamy takie mecze, a ten będzie wyjątkowo trudny – stwierdził Buczkowski. – Jestem u siebie, a słabo mi to wychodzi. Szarpię te wyścigi, ale nic z tego dla drużyny nie ma. Nie jest łatwo, ale trzeba się z tym zmierzyć, nawet z kibicami, którzy nie są zadowoleni, do czego mają prawo – zakończył.

Kamil Rychlicki
Fot. Wojciech Tarchalski