Buczkowski: Każdy mecz jest meczem o życie

Osiem punktów sześciu startach – to dorobek Krzysztofa Buczkowskiego w meczu XI kolejki PGE Ekstraligi pomiędzy Cash Broker Stalą Gorzów a MRGARDEN GKM Grudziądz. Nie wystarczyło to do obrony ośmiopunktowej zaliczki z pierwszego spotkania obu drużyn i to gospodarze zapisali na swoim koncie trzy punkty meczowe.

Gospodarze przystąpili do niedzielnego spotkania bez Szymona Woźniaka i Rafała Karczmarza. Brak dwóch podstawowych zawodników mógł ułatwić walkę o punkt bonusowy drużynie MRGARDEN GKM Grudziądz. Jak przyznał w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Krzysztof Buczkowski, grudziądzanie nie skupiali się na problemach podopiecznych Stanisława Chomskiego. – Nie zwracaliśmy uwagi na to, że drużyna Cash Broker Stali Gorzów jechała w tym meczu osłabiona. Staraliśmy się przygotować do tego meczu jak najlepiej, ale dzisiaj biegi wygrywał tylko Artem Laguta. Na pewno jest to trochę mało. Artem próbował nas ciągnąć i wychodził z siebie, żebyśmy zdobyli chociaż punkt bonusowy. Niestety nie udało się – ocenił na gorąco. – Mój występ, osiem punktów, to nie jest na pewno jakiś oszałamiający wynik i zdaje sobie z tego sprawę. Starałem się jak mogłem, jak zawsze dałem z siebie wszystko. Na tyle mnie dzisiaj było stać, ale trzeba jechać dalej – dodał kapitan żółto-niebieskich.

Pierwszy bieg Buczkowskiego nie był udany. W kolejnych startach wyglądało to już nieco lepiej. – Wybrałem zły motocykl na pierwszy bieg tych zawodów – przyznał wychowanek GKM-u Grudziądz. – Później to zmieniliśmy i ten motor już chciał jechać, ale wiadomo, że tutaj musi być i motor i zawodnik. W moim przekonaniu z każdym biegiem było coraz lepiej, ale niestety nie było mnie stać na to, żeby wygrać chociażby z jednym liderem gorzowian – zauważył.

Świetnie dysponowany podczas niedzielnego spotkania był Artem Laguta. Niestety Rosjanin nie miał wsparcia w kolegach z drużyny. Buczkowski nie chciał wypowiadać się na temat dyspozycji pozostałych zawodników MRGARDEN GKM-u. – Nie jestem od oceniania kolegów z drużyny. Na pewno każdy stara się jak może, niestety to nie wychodzi. My chcemy jechać jak najlepiej i chcemy zrobić dla tej drużyny wszystko. W tym meczu planem minimum było zdobycie punktu bonusowego i, nie oszukujmy się, było nas na to stać – powiedział.

Na kolejne spotkanie grudziądzanie będą musieli poczekać do 29 lipca, kiedy to do Grudziądza przyjedzie rozpędzona drużyna Get Well Toruń. Czy ten czas przyda się Buczkowskiemu, aby znaleźć nieco spokoju ważnymi meczami? – Trzeba się wziąć w garść i mocno pracować. Trudno jest o spokój, kiedy każdy nasz mecz jest meczem o życie. Zdajemy sobie z tego sprawę. Staramy się, aby wyglądało to jak najlepiej. Potrzebna jest teraz głębsza analiza i zrobimy wszystko, aby w końcu to ruszyło – zakończył Buczkowski.

 

Kamil Rychlicki

fot. Marcin Szarejko