Buczkowski: Czasami jakaś niedyspozycja sprzętowa lub słabszy dzień powoduje, że jedziesz z tyłu

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

O podsumowaniu meczu przeciwko forBET Włókniarzem Częstochowa, utraconej szansie na starty w fazie play-off, motywacji drużyny przed meczem ostatniej kolejki oraz szansach częstochowian na medale DMP, w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl z Krzysztofem Buczkowskim, kapitanem MRGARDEN GKM-u Grudziądz.

Piotr Wieszczyk: Dwa poprzednie sezony pokazały, że w Częstochowie czujecie się dobrze. Były to mecze na styku, zakończone remisem. Tym razem gospodarze okazali się silniejsi i zdecydowanie wam odjechali. Co twoim zdaniem zdecydowało o zwycięstwie forBET Włókniarza?

Krzysztof Buczkowski: Przede wszystkim gospodarze wygrywali starty częściej niż my. Jak wiadomo start jest wiodący w tych czasach. Myślę, że to w dużej mierze zdecydowało, a oprócz tego na pewno byli lepsi i trzeba im to przyznać, że świetnie się przygotowali.

A jak ocenisz warunki torowe?

Na tor nie możemy narzekać. Był jednakowy dla wszystkich. Nawierzchnia była ta sama, geometria również. Cóż, to jest żużel. Wszystkie drużyny są wyrównane. Czasami jakaś niedyspozycja sprzętowa lub słabszy dzień zawodnika, powoduje, że jedziesz z tyłu. Na takie problemy trudno cokolwiek zaradzić podczas meczu. Gospodarze w tym meczu byli po prostu lepsi.

W Częstochowie zdobyłeś tylko dwa punkty. Jak ocenisz swoją dyspozycję?

W pierwszym starcie zatarł mi się silnik. Wybrałem go na spotkanie i wydawało się, że będzie wszystko w porządku. Drugi sprzęt też nie był o wiele gorszy, ale to wszystko kwestia odpowiedniego dopasowania. Mój trzeci start był o niebo lepszy, ale to i tak to jest twardy wynik. Z pewnością zabrakło kilku punktów w moich startach.

Na początku sezonu MRGARDEN GKM Grudziądz prezentował się bardzo dobrze. Ostatnie mecze i słabsza forma okazały się jednak decydujące i przekreśliły wasze szanse na awans do najlepszej czwórki. Co takiego się wydarzyło?

Sezon się układał dobrze. Myślę, że mieliśmy trochę pecha w niektórych momentach. Ja indywidualnie też zaliczyłem dwa solidne upadki w krótkim okresie. To z pewnością mi nie pomagało. Mimo tego robiłem co w mojej mocy, aby w każdym meczu jeździć jak najlepiej, i aby ta forma wróciła. To wszystko mógłbym określić jako wahanie w mojej dyspozycji. Ze STELMET Falubazem Zieloną Górą było dobrze, a z kolei w Częstochowie było bardzo słabo. Ja się nie załamuję. Myślę że drużyna również. Najważniejsze, że mamy dla kogo jechać, bo robimy to dla kibiców. Z pewnością apetyt rośnie miarę jedzenia. Mieliśmy realną szansę na to, aby trafić do najlepszej czwórki. To się niestety nie udało. To jest sport i tak czasami bywa. Teraz musimy się skoncentrować na najbliższym meczu, aby godnie zakończyć sezon.

No właśnie. Przed wami ostatnie spotkanie ligowe. Jak zatem zmotywujecie się do tego, aby wygrać z drużyną SPEED CAR Motoru Lublin?

Został nam już tylko jeden mecz ze SPEED CAR Motorem na własnym torze i ten pojedynek zdecydowanie musimy wygrać. To bardzo ważne zarówno dla kibiców, którzy nas dzielnie wspierali przez cały sezon, ale również dla nas, jako drużyny. Na pewno chcemy skończyć ten sezon z wygranym meczem.

ForBET Włókniarz wyrzucił was z fazy play-off. Jak oceniasz ich szanse w walce o medale DMP?

Trudno mi cokolwiek powiedzieć. Jak wiadomo z tą formą bywa różnie. W meczu przeciwko naszej drużynie, forBET Włókniarz pojechał świetne zawody, ale jak będzie później, zobaczymy. Play-off to jeszcze cięższa rywalizacja. Na pewno częstochowianie nie są na straconej pozycji. Mają świetnych zawodników i z pewnością będą walczyć. Mecz meczowi nie równy. Trzeba jechać z dnia na dzień.

 

Piotr Wieszczyk