Buczkowski chciałby z „czystą głową” zakończyć sezon i zostać w Grudziądzu

Fot. Łukasz Trzeszczkowski
Fot. Łukasz Trzeszczkowski

Krzysztof Buczkowski w niedzielnym spotkaniu pomiędzy MRGARDEN GKM Grudziądz a Falubazem Zielona Góra zdobył osiem punktów i dwa bonusy, walnie przyczyniając się do okazałego zwycięstwa miejscowych. – Trzeba zastanowić się, co w tym roku poszło nie tak – powiedział po meczu w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl kapitan żółto-niebieskich.

Grudziądzanie do meczu z Falubazem przystąpili bardzo zmobilizowani, chociaż przed zawodami niewielu liczyło, że uda odrobić się 16-punktową stratę z pierwszego spotkania. Tym razem jednak wszyscy zawodnicy MRGARDEN GKM-u stanęli na wysokości zadania i podopieczni Roberta Kempińskiego wykonali zadanie z nawiązką. – Udało się, pojechaliśmy świetnie całą drużyną, juniorzy zdobyli bardzo ważne punkty – powiedział zaraz po zakończeniu meczu Krzysztof Buczkowski. – Trzeba im za to podziękować, nie przytrafiło im się żadne zero i dawali z siebie wszystko, tak jak cała nasza drużyna, która sprawiła chyba dobre wrażenie i całe szczęście, że te trzy punkty są dla nas – dodał.

Przez większą część sezonu Buczkowski miał problemy z prędkością na grudziądzkim torze. Na tle zielonogórzan wyglądało to już nieco lepiej. – Bardzo dużo jeżdżę na tym obiekcie. Te treningi wreszcie przyniosły taki efekt, jaki miał być – przyznał wychowanek GKM-u. – Wiadomo, że nie jest moim marzeniem zdobywać osiem punktów, ale biorę to, co jest.

Wygrywając za trzy punkty grudziądzanie zapewnili sobie w najgorszym przypadku jazdę w barażu z drugą drużyną Nice 1. Ligi Żużlowej. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się być jednak zakończenie sezonu na szóstym miejscu w tabeli PGE Ekstraligi. Niezależnie od ostatecznych rozstrzygnięć to i tak zdecydowanie przedwczesne zakończenie rozgrywek przez grudziądzki klub. – Sezon nas bardzo zweryfikował, mieliśmy jechać o coś innego, a znowu jedziemy o utrzymanie i mam nadzieję, że to nam się uda – powiedział Krzysztof Buczkowski dla speedwayekstraliga.pl.

Brak zawodów ligowych zawodnicy z pewnością będą chcieli wypełnić innymi zawodami. Nie inaczej jest w przypadku Buczkowskiego. – Na pewno będę dużo jeździł, bo chciałbym z „czystą głową” zakończyć ten sezon. Na pewno będą jakieś turnieje, na pewno będzie jeszcze liga szwedzka. Będę łapał to, co będę mógł i gdzie będą chętni, abym przyjechał. Mam nadzieję, że tej jazdy we wrześniu i październiku będzie sporo.

Ostatnie ligowe spotkania to dobry moment na rozmowę o przyszłości. – Mam swoje przemyślenia, ale to nie zależy tylko ode mnie – powiedział Buczkowski zapytany o plany na kolejny sezon. – Na pewno trzeba usiąść i zastanowić się nad tym, co w tym roku poszło nie tak i dlaczego przez ten cały mój sezon w Polsce strasznie się męczyłem i wyciągnąć odpowiednie wnioski, żeby w przyszłym roku było lepiej – dodał. Czy jednak kibice mogą oczekiwać deklaracji Buczkowskiego odnośnie chęci pozostania w swoim macierzystym klubie? – Jak najbardziej, jestem stąd! – pewnie odpowiedział kapitan żółto-niebieskich. – Wiadomo, że czasem jest ciężko żyć z kibicami w jednym mieście, to jest wielkie wyzwanie, ja jednak nie narzekam. Zdaję sobie sprawę, że nie pojechałem w tym roku na miarę swoich możliwości i każdy ma prawo wygłaszać swoje opinie, nawet te krzywdzące – przyznał.

Przed MRGARDEN GKM ostatnie spotkanie w PGE Ekstralidze w sezonie 2018. W najbliższą niedzielę grudziądzanie zmierzą się forBET Włókniarzem Częstochowa. Krzysztof Buczkowski, pamiętając o ubiegłorocznym remisie, również i tym razem zapowiada walkę do ostatniego wyścigu – W Częstochowie będziemy walczyć do końca, żeby na koniec sezonu pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie – zakończył.

Kamil Rychlicki