Brak liderów forBET Włókniarza przyczyną porażki z FOGO Unią według Marka Cieślaka

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Kiedy za rywala ma się taką drużynę jak FOGO Unia Leszno, to nawet uznawany za najlepszego trenera w kraju Marek Cieślak ma nie lada wyzwanie. ForBET Włókniarz Częstochowa nie dał rady w pojedynku z aktualnymi mistrzami Polski, a większość zawodników gospodarzy pojechała znacznie poniżej swoich możliwości.

O tym, że potyczka z leszczynianami będzie bardzo ciężka, zwiastował wynik z rundy zasadniczej, kiedy to goście znokautowali częstochowian aż 31:59. Tym razem tak wielkiego pogromu nie było, jednak wynik 38:52 również nie jest imponujący. Poza Leonem Madsenem, który zdobył 15 punktów, a także Pawłem Przedpełskim – zdobywcą 7 punktów i bonusu, cała drużyna pojechała słabo. Trenera głównie zawiodła dwójka liderów. – FOGO Unia Leszno jest taką drużyną, jaką było widać na torze. Nie dawno także BETARD Sparta Wrocław się o tym przekonała i przegrała jeszcze więcej niż my. Ale oni są, a raczej byli do ogrania. Nam liderzy nie pojechali, zabrakło punków od Fredrika Lindgrena i Mateja Zagara. Gdyby oni pojechali na swoim poziomie, to mecz mógł całkiem inaczej wyglądać – ocenił na gorąco po meczu trener forBET Włókniarza Częstochowa.

O ile Matej Zagar, mimo braku skuteczności, walczył na dystansie z rywalami, to Fredrik Lindgren przegrywał starty i nawet nie był w stanie odrabiać dystansu. Kibice z niepokojem patrzyli na tego zawodnika, gdyż przyzwyczaił ich do zupełnie innego stylu. – Po prostu był wolny i tyle – odpowiedział Marek Cieślak na pytanie o przyczyny takiej postawy Szweda.

Można wnioskować, że Lindgrena dopadł tzw. ,,syndrom Jasona Crump’a” , czyli dzień po Grand Prix zawodnik notował przeważnie słabsze występy w Polsce. To samo mogło tyczyć się Mateja Zagara, a jedynie Leon Madsen był jak zwykle niezawodny. – Kołodziej w Grand Prix nie istniał, a jakoś teraz nawet dobrze jechał. Emil Sayfutdinov też był w Teterow i teraz pojechał świetnie. Różnie to bywa, ale nasi niestety nie istnieli na tle rywala. – wyjaśnił szkoleniowiec. Matej Zagar zdobył 5 punktów w 5 biegach, a Fredrik Lindgren 3 punkty w 4 startach. Ich łączna średnia biegowa nie wyniosła nawet jednego punktu na bieg, a na torze przy Olsztyńskiej najczęściej razem dorzucali do wyniku powyżej 20 „oczek”.

Klątwa półfinału play-off nadal prześladuje Marka Cieślaka. Od 2012 roku, kiedy to wywalczył z Unią Tarnów złoty medal ani razu nie udało mu się awansować do wielkiego finału. Z wyjątkiem sezonu 2015, gdy był trenerem Ostrovii Ostrów Wielkopolski na zapleczu PGE Ekstraligi, co roku awansował ze swoją drużyną do fazy play-off i co roku musiał zadowalać się tylko meczem o brąz. W latach 2013-14 sięgał po brązowe „krążki” z zespołem z Tarnowa. W 2016 roku powrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej, prowadząc do trzeciego miejsca na podium Falubaz Zieloną Górę, ale rok później zakończył z tą drużyną sezon tuż za podium. W 2018 roku, będąc trenerem częstochowskiego klubu w którym się wychował, również zajął czwarte miejsce i prawdopodobnie tym razem będzie musiał obejść się smakiem, jeśli chodzi o awans do finału. Klub spod Jasnej Góry wydaje się być zarządzany na wysokim poziomie, który zapewni w okienku transferowym Markowi Cieślakowi budowę składu do walki o najwyższe cele w kolejnych latach.

 

Agnieszka Zimnoch