Bogdanowicz: Trzeba wrócić do podstaw (wywiad)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Maksymilian Bogdanowicz, żużlowiec GET WELL Toruń, początku sezonu nie może zaliczyć do udanych. Jego drużyna wciąż nie zdobyła punktu w obecnych rozgrywkach, a junior również nie może odpowiednio się przełożyć. Specjalnie dla speedwayekstraliga.pl opowiedział o wrażeniach z meczu, różnicach między PGE Ekstraligą a Nice 1. Ligą Żużlową oraz poszukiwaniu pewności.

Błażej Kowol: Był to twój drugi występ we Wrocławiu, a pierwszy w meczu PGE Ekstraligi. Nie takiego wyniku się zapewne spodziewałeś.

Maksymilian Bogdanowicz: Trudno się nie zgodzić. Absolutnie nic nie tłumaczy moich rezultatów. Wyników nie było i nadal nie ma. Widocznie muszę skupić się na powrocie do podstaw, bo chyba tylko tak moja forma może ulec poprawie.

Jeszcze przed rozpoczęciem biegu juniorskiego ucierpiał twój motocykl. Czy doszło do jakiegoś defektu?

Nie, nie była to kwestia sprzętowa. Nie ma sensu zwalać tego na motocykl. Pretensje o upadek mogę mieć tylko do siebie, bo źle dopasowałem sprzęt do wrocławskiej nawierzchni. To doprowadziło do całej tej sytuacji.

Póki co PGE Ekstraliga nie okazuje się dla ciebie zbyt łaskawa. Nie takiej zdobyczy punktowej po 4 kolejkach zapewne oczekiwałeś, zarówno po sobie, jak i zespole.

Dokładnie tak. Postawa na treningach w okresie przygotowawczym zapowiadała obiecujący początek sezonu. Spodziewałem się, zwłaszcza po sobie, że będzie to wyglądało zdecydowanie lepiej. Trudno zrzucać to jednak na karb różnicy między PGE Ekstraligą, a Nice 1. Ligą Żużlową. Być może to kwestia nastawienia, bo gdy zawodnikowi, potocznie mówiąc, „żre”, to wtedy jeździ się zdecydowanie łatwiej. Tak było w ubiegłym sezonie w Car Gwarant Starcie Gniezno. Czasem pojawi się jakieś światełko w tunelu, jak w spotkaniach młodzieżowych, ale PGE Ekstraliga niestety te nadzieje weryfikuje.

Czy to nie kwestia presji, która na pewno jest odczuwalna w toruńskim zespole? Skoro w zawodach młodzieżowych jest zdecydowanie lepiej…

Zawsze jest tak, że z niecierpliwością czekam na kolejny mecz ligowy. Nie mogę się doczekać spotkań PGE Ekstraligi i za każdym razem żywię nadzieję, że tym razem uda mi się przełamać. Z taką myślą jeżdżę na kolejne spotkania. Pracujemy ciężko cały czas, staramy się jak tylko możemy. Nie będę jednak ukrywał – nie jestem zadowolony ze swojej postawy. Nie czuję na torze tak pewnie jak wcześniej. Wyników nadal nie ma i najwyższy czas, aby znaleźć tego przyczynę.

Czeka was teraz kluczowe spotkanie ze SPEED CAR Motorem w Lublinie. Ostatnia szansa, aby wygrzebać się z dołka?

Nie ma tu co gdybać – jedziemy do Lublina z myślą, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik. Nic innego w obecnej sytuacji nam nie pozostało.

Błażej Kowol