Bieg numer 2, czyli młodzieżowe ściganie w PGE Ekstralidze (8)

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Dziewiąta kolejka spotkań zostanie rozegrana w dwóch turach, bowiem pogoda nie pozwoliła rozegrać meczu w Lublinie i spotkanie MOTORU z MOJE BERMUDY STALĄ Gorzów zostało rozegrane z tygodniowym poślizgiem.

Pogoda jednak nie przeszkadza juniorom stanowić o sile zespołów walczących w PGE Ekstralidze. Przed sezonem w roli młodzieżowych faworytów stawiani byli juniorzy MOTORU i ELTROX WŁÓKNIARZA. I piątka zawodników (Mateusz Cierniak, Wiktor Lampart, Jakub Miśkowiak, Bartłomiej Kowalski i Mateusz Świdnicki) nie zawodzą oczekiwań swoich fanów, bowiem zawodnicy tych dwóch drużyn od początku przewodzą klasyfikacji zespołowej. Coraz mniejszym zaskoczeniem w tym zestawieniu mogą być młodzieżowcy z Wrocławia i Gorzowa, którzy po niezbyt udanym początku rozgrywek, obecnie zajmują odpowiednio trzecie i czwarte miejsce w liczbie wywalczonych punktów. Cieszy to klubowych trenerów, bo Michał Curzytek i Wiktor Jasiński udowadniają, że warto poświęcić im więcej uwagi, bo wiedzą, na czym polega jazda w lewo po żużlowym owalu. Ci młodzieżowcy bez wielkiego rozgłosu punktują swoich rówieśników i niewiele ustępują duetom z Lublina i Częstochowy.

Niestety mocno na swojej skuteczności straciły zespoły, które na początku rozgrywek rozbudziły apetyty swoich fanów. Mowa o duetach EWINNER APATORA Toruń, ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz, MARWIS.PL FALUBAZ Zielona Góra. Sezon pokazał, że im dalej w las, tym forma Karola Żupińskiego i Denisa Zielińskiego jak to często bywa u młodych zawodników, zaczęła się wahać i drużyny z Torunia oraz Grudziądza stały się dostarczycielami punktów dla innych zespołów. Z kolei w Zielonej Górze Fabian Ragus ciągle nie może doczekać się solidnego i stabilnego wsparcia w „biegu nr 2” ze strony swojego klubowego partnera.

Indywidualnie kibice coraz częściej zadają sobie pytanie, kto będzie młodzieżowym objawieniem w sezonie 2021? W chwili obecnej odpowiedź na to pytanie będzie niezwykle trudna, bo rywalizacja młodzieżowa zawsze nacechowana była wielką nieprzewidywalnością, a młodzi zawodnicy potrafili „zgubić” lub „wystrzelić” z formą w najbardziej zaskakującym momencie.

Jednak przy założeniu, że forma ich będzie na stabilnym poziomie i będą oni rozwijać swoje kariery w takim tempie, jak dotychczas, to z dużą pewnością można napisać, że trójka tych, na których stawiano przed rozgrywkami nie zawiedzie oczekiwań swoich fanów. Mowa oczywiście o Wiktorze Lamparcie i Mateuszu Cierniaku z Lublina oraz Jakubie Miśkowiaku z Częstochowy. Postawa zwłaszcza tego ostatniego budzi spory respekt rywali, bowiem po siedmiu kolejkach, choć nie był najskuteczniejszym młodzieżowcem w „biegu nr 2”, to doskonałą postawą w pozostałych biegach wywalczył sobie miejsce w finale rywalizacji PGE Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostw Ekstraligi, gdzie zajął wysokie siódme miejsce.

Na uwagę zasługuje też jazda zawodników, którzy depczą po piętach wspomnianej trójce. Są to Michał Curzytek z Wrocławia, Wiktor Jasiński z Gorzowa, Fabian Ragus z Zielonej Góry, Krzysztof Lewandowski z Torunia i ten który w niespełna miesiąc po debiucie został Rajderem Meczu czyli Damian Ratajczak z Leszna.

– Moja dobra jazda w biegach młodzieżowych, wynika z tego, że jestem bardziej objeżdżony, niż na początku sezonu. Wystartowały rozgrywki młodzieżowe, w których mam sporo jazdy i dzięki temu w PGE Ekstralidze, pomijając dwa mecze z MARWIS.PL FALUBAZEM i FOGO UNIĄ, które zupełnie nie wyszły, zacząłem fajnie punktować. Aktualnie skończyłem szkołę i żyje moją pasją, którą realizuje z przyjemnością i trudno wskazać to, co jest najtrudniejsze. Jednak można powiedzieć, że pewnym dyskomfortem w tym wszystkim są podróże. Czasem trafia się taki okres, że cały tydzień jestem w trasie i po za domem. Wspierają mnie jednak moi sponsorzy, którym bardzo dziękuje i wiadomo rodzina. Duże wsparcie mam również od klubu i dzięki temu mogę się rozwijać – powiedział Wiktor Jasiński dla speedwayekstraliga.pl.

– Podjeżdżając pod taśmę chciałbym, wygrywać każdy swój bieg. Myślę, że wygrać wyścig z juniorami jest zdecydowanie łatwiej, niż z seniorami, którzy mają tego doświadczenia dużo więcej. Co jest najtrudniejsze w byciu żużlowcem? Myślę, że to sport, który wymaga bardzo dużo czasu i wielu poświęceń. Śmiało mogę powiedzieć, że częściej można mnie spotkać na warsztacie, niż w domu (śmiech), ponieważ sam przygotowuje sobie sprzęt na zawody czy treningi. Czasami po prostu aż brakuje mi czasu na sen (śmiech). Bywają momenty, w których jest ciężko pogodzić mi szkołę wraz z treningami czy meczami. Na szczęście mam bardzo wyrozumiałych nauczycieli. W rozwoju mojej żużlowej kariery wspierają mnie przede wszystkim rodzice, na których zawsze mogę liczyć, również pomaga mi cały sztab szkoleniowy MARWIS.PL FALUBAZU, mechanicy klubowi, z którymi spędzam najwięcej czasu oraz sponsorzy. Bardzo chciałbym im za to podziękować. Myślę, że bez nich nie byłoby mnie w tym miejscu, w którym obecnie jestem – wyjaśnił Fabian Ragus.

Myślę, że na moją jazdę na pewno ma wpływ chłodna głowa. Oczywiście, aby wyniki szły w górę, wkładam bardzo dużo pracy własnej, ale pracuje na mój wynik też wiele innych osób, które dokładają do tego wszystkiego swoją cegiełkę. Dlatego na tym etapie mojego ścigania można powiedzieć, że wszystko idzie we właściwą stronę. Co prawda godzenie sportu z nauką nie jest łatwe, ale muszę sobie z tym poradzić. Cieszę się jednak, że mam mocne wsparcie w tym wszystkim przede wszystkim rodziny oraz mojego teamu. To są osoby, na które po prostu mogę liczyć o każdej porze dnia i nocy. Dlatego dziękuję całej rodzince, teamowi w osobach Maćka, Krystiana oraz Tacie. I oczywiście nie zapominam o sponsorach, dzięki którym dysponuje dobrym zapleczem sprzętowym, bez tego mój rozwój byłby bardzo utrudniony – zaznaczył Krzysztof Lewandowski.

Dopiero niedawno rozpocząłem swoją przygodę z PGE Ekstraligą. Dotychczas ścigałem się tylko w rozgrywkach młodzieżowych i już teraz dostrzegam, że PGE Ekstraliga rządzi się swoimi prawami. Podoba mi się jednak bardzo atmosfera, jaka panuje przed i w trakcie meczu i całe to pozytywne zamieszanie wokół tego wszystkiego. Super to wygląda. O punkty jest jednak znacznie trudniej, niż w turniejach młodzieżowych, bo tu nikt nie odpuszcza, każdy walczy do samego końca. Dla mnie im trudniej, tym lepiej, bo więcej się nauczę i zbiorę wiele cennego doświadczenia, które mam nadzieję, że w przyszłości zaowocuje. Aktualnie wiem, w jakim miejscu kariery jestem i wiem, jak dużo pracy przede mną, dlatego staram się podnosić swoje umiejętności i wiem, że muszę sobie poradzić po słabych występach. Nie mogę się załamywać, tylko trzeba wyciągać wnioski z popełnionych błędów i podchodzić ze spokojem do tego wszystkiego. Starać nie wywierać niepotrzebnej presji na sobie. Mówiąc krótko – ciężka praca i powoli małymi kroczkami do celu, przy wsparciu mojego teamu, któremu dziękuję, bo wiem jaką ciężką pracę dla mnie wykonują. W tym miejscu chciałbym podziękować również moim sponsorom za wsparcie, bo bez nich uprawienie tego trudnego sportu byłoby bardzo trudne. I oczywiście rodzicom za opiekę od początku mojej przygody z speedwayem – powiedział Damian Ratajczak.

Andrzej Kowalski