Bartosz Zmarzlik: Zawsze jadę na 120%

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Żużlowcy TRULY.WORK Stali Gorzów w starciu z BETARD Spartą Wrocław doznali wysokiej porażki 32:58. Goście mogli liczyć tylko na dwóch swoich zawodników: Bartosza Zmarzlika i Andersa Thomsena, którzy zdobyli razem 26 punktów. Kapitan gorzowskiej drużyny i wicemistrz świata był twórcą aż 17 z nich.

– Widać było, że chłopacy męczyli się na torze. Próbowali różnych ustawień, dokonywali sporych korekt, ale finalnie nie dało to żadnego efektu. Czasami gdy coś ci nie pasuje, to trudno coś z tym zrobić – powiedział otwarcie Bartosz Zmarzlik. Goście już po sześciu wyścigach przegrywali 29:7, a jedynym zawodnikiem, który był w stanie przywieźć zawodnika gospodarzy za plecami, był właśnie Zmarzlik. Później, mimo wielu prób, gospodarze nie znaleźli sposobu na 24-latka. – Dopiero w swoim trzecim starcie czułem się odpowiednio szybki i spasowany. Wcześniej tego brakowało – zaznaczył zawodnik.

Żużlowiec już za nieco ponad miesiąc wróci do Wrocławia na 2019 Betard Wroclaw FIM Speedway Grand Prix of Poland. Zawody odbędą się 3 sierpnia, ale Zmarzlik, tracący do liderów klasyfikacji przejściowej 4 punkty, nie myślał o kolejnych biegach, jak o przygotowaniu do rundy Grand Prix. – W każdych zawodach staram się dać z siebie 120 %, niezależnie od tego, czy jadę w Szwecji, Polsce czy Grand Prix. Zależy mi na wygrywaniu w każdych okolicznościach – skomentował reprezentant Polski.

Wiele kontrowersji narosło w sprawie przygotowania toru przez wrocławską BETARD Spartę. Jak zapatruje się na nią Bartosz Zmarzlik? – Nie było żadnych kontrowersyjnych pociągnięć toru. Trzeba po prostu radzić sobie w każdych warunkach – wyjaśnił krótko lider TRULY.WORK Stali.

Przed gorzowskim zespołem derbowe spotkanie ze STELMET Falubazem Zielona Góra. Derby rządzą się swoimi prawami, lecz szósta w tabeli TRULY.WORK Stal, po porażce w pierwszym spotkaniu na własnym torze, musi wspiąć się na wyżyny swoich możliwości, aby z Zielonej Góry wywieźć punkty. Do składu powinien powrócić Szymon Woźniak, lecz nie ma wątpliwości, że przed zespołem wciąż wiele pracy. – Udało mi się osiągnąć niezły indywidualny rezultat, ale to sport drużynowy, a tu nie powiodło się nam zbyt dobrze. W najbliższych dniach musimy spotkać się kilka razy, żeby podpowiedzieć sobie pewne rzeczy. W spotkaniu z BETARD Spartą też próbowałem podpowiedzieć kolegom, jak się spasować, ale to niestety nie jest takie proste. Niestety, ostatecznie zawsze trzeba ustawienia dopasować pod siebie – zakończył żużlowiec gorzowskiego zespołu.

Błażej Kowol