Bartosz Zmarzlik po Grand Prix w Toruniu: Czkawką odbiła mi się Praga. Pracuję już nad przyszłym sezonem

Fot. Łukasz Trzeszczkowski
Fot. Łukasz Trzeszczkowski

– To był ciężki, a zarazem fajny sezon – ocenił na gorąco Bartosz Zmarzlik swoje tegoroczne zmagania w cyklu Speedway Grand Prix. Świeżo upieczony wicemistrz świata zapowiada walkę o medal z najcenniejszego kruszcu. – Myślimy już nad przyszłym sezonem. Mamy już zakupiony sprzęt. Musimy go tylko poskładać. A co do jazdy, to muszę poprawić swoją postawę w pierwszych rundach – mówił dla speedwayekstraliga.pl Zmarzlik ze srebrnym medalem na szyi.

To właśnie kiepskie zdobycze na początku sezonu w cyklu Grand Prix spowodowały, że Zmarzlik na tytuł najlepszego żużlowca globu poczekać musi przynajmniej do następnego sezonu. Dwa lata temu wychowanek gorzowskiej Stali nie zachwycił w Krsko i w Horsens (odpowiednio pierwsza i trzecia runda). Wówczas na jego szyi zawisł brąz. W tym sezonie totalnie zawalił natomiast zawody w Pradze. – Ta Praga ciągnęła się za mną. Faktycznie na początku sezonu jeżdżę kiepsko. Muszę to poprawić – komentował Zmarzlik.

Przypomnijmy, że przed zawodami w Toruniu młody gorzowianin tracił dziesięć punktów do Taia Woffindena. Po czwartej serii startów przewaga Brytyjczyka stopniała do pięciu oczek. – Przed ostatnią rundą w Toruniu, przyjęliśmy w teamie zasadę, że nie liczymy punktów w trakcie zawodów. Skupialiśmy się na pracy, a nie na kalkulacji – wspominał wicemistrz świata. Faktycznie, wspomnianą zasadę team Zmarzlika realizował konsekwentnie przez całe zawody.

Reprezentant Polski dopiero w piątej gonitwie dał się pokonać arcyszybkiemu Artemowi Lagucie. – Podziękowania należą się zarówno panu Ryszardowi Kowalskiemu, jak i członkom mojego teamu. Wszystko było przygotowane w taki sposób, że można było nawiązać ciekawą walkę na torze – komentował Zmarzlik, który nie szczędził też pochwał w kierunku osób odpowiedzialnych za przygotowanie nawierzchni na toruńskiej MotoArenie. – Jeśli wszystkie tory przygotowane byłyby w taki sposób jak ten w Toruniu, żużel porywałby wszystkich kibiców na świecie – mówił Zmarzlik. – To jest najlepszy tor na świecie do ścigania – dodał.

Z ust wicemistrza świata padło też sporo ciepłych słów w stronę kibiców, którzy standardowo nie zawiedli i szczelnie wypełnili MotoArenę. – Polscy kibice są najlepsi na świecie. Ja póki co jestem drugi, ale będę starał się im dorównać – deklarował świeżo upieczony wicemistrz świata na żużlu.

Przypomnijmy, że nowy cykl Grand Prix rozpocznie się w przyszłym roku na PGE Narodowym 18 maja. W czwartek organizatorzy uruchamiają sprzedaż biletów. Zainteresowanie już teraz jest bardzo duże.

Jakub Keller