Bartosz Smektała – sezon spełnionych marzeń

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Na początku sezonu żużlowego 2018 Bartosz Smektała jasno sformułował swoje marzenia. Chciał ponad wszystko zostać Indywidualnym Mistrzem Świata Juniorów oraz zdobywać punkty dla FOGO Unii Leszno i szwedzkiego Vastervik Speedway. Wszystko zrealizował dzięki ciężkiej pracy i jak często podkreśla „spokojnej głowie”.

Zwieńczeniem niezwykle udanego sezonu dla żużlowca leszczyńskiego zespołu było odebranie „Szczakiela” na Gali PGE Ekstraligi 2018 w kategorii Najlepszy Junior Sezonu. Z zawodnikiem o mijającym roku, zespole i tym, kto zjawił się przy odbieraniu złotego medalu IMŚJ w Pardubicach, rozmawiała Marta Sobera.

Marzenia sportowe na ten sezon zrealizowane. O czym teraz będziesz marzyć?

Podtrzymuję to marzenie o byciu liderem leszczyńskiej Unii. Do tego dojdą na pewno cele indywidualne, powalczę o przepustki do zawodów seniorskich. Po zakończeniu tego sezonu spotkam się ze swoim teamem i ustalimy na ile mocni się czujemy i na co się nastawiamy.

Czy oprócz zimowego przygotowania w klubie planujesz również indywidualne treningi?

Nasze przygotowania klubowe są na tak wysokim poziomie, że ciężko jeszcze coś dodatkowo planować. Każdy z nas oczywiście robi coś indywidualnie, ale to nie są już mocno obciążające treningi. Ja jak co roku dorzucę bieganie, pływanie czy grę w tenisa.

Prezes Piotr Rusiecki tuż po zdobyciu przez FOGO Unię kolejnego tytułu DMP powiedział, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Czy w twoim teamie będzie podobnie?

Nie lubię zmian, przywiązuję się do ludzi, do klubów. Bardzo szanuję pracę jaką dla mnie wykonują mechanicy. Czasami w czasie meczu to oni więcej się napracują, niż ja. Dodatkowo wiele czasu spędzają poza domem jeżdżąc ze mną na zawody. Całemu mojemu teamowi za pracę i poświęcenie bardzo dziękuję.

Na czym polegała w tym sezonie współpraca z Team Hancock Haj?

Bardzo ciężko jest zawodnikowi bez korzeni żużlowych w tym sporcie. Wszystkiego z tatą uczyliśmy się sami metodą prób i błędów. Od Teamu Hancock Haj czerpię przede wszystkim wiedzę wynikającą z ich ogromnego doświadczenia. Przez cały sezon śledzili moje starty, wszystko analizowaliśmy i wyciągaliśmy wnioski. To jest dla mnie ogromne wsparcie.

Jak Ci się podoba jazda w Szwecji? Jak przyjęli cię kibice w Vastervik?

Myślę, że zrobiłem fajne punkty dla tego klubu i jestem tam mile widziany. Cieszę się, że mogę jeździć w klubie, w którym startował kiedyś Tomasz Gollob. Przychodząc tam powiedziałem  prezesowi, że chciałbym być takim nowym Tomkiem Gollobem. Mam nadzieję, że kiedyś się to spełni.

Każdy oglądający relację z finałowej rundy Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów w Pardubicach zauważył chwilę wzruszenia na podium. Teraz już wiemy, że wśród kibiców była twoja mama, która chyba niezbyt często ogląda twoje starty na żywo? 

Nawet gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że moja mama przyjeżdża do Pardubic, to bym nie uwierzył, bo przez ostatnie 4 lata nie była na żadnych moich zawodach. Bardzo przeżywa moje starty za każdym razem. Kiedy ją wypatrzyłem w tłumie stojąc już na podium, to właśnie jej widok mnie wzruszył. Zawsze mogę liczyć na wsparcie rodziny i kibiców w ogóle, ale mamy kompletnie się nie spodziewałem.

Czekają cię zasłużone wakacje. Jakie plany?

W zeszłym roku nigdzie nie pojechałem, ale w tym już na pewno to zrobię. Jeszcze nie mam konkretnego celu, może będą to góry. Chcę zabrać moją dziewczynę, dla której ten sezon żużlowy był również stresujący i zawsze bardzo mnie wspierała. Zabierzemy oczywiście też mojego psa.

Marta Sobera