Bartłomiej Kowalski: zabrakło mi tej rutyny i doświadczenia w PGE Ekstralidze (wywiad)

Fot. Patryk Kowalski
Fot. Patryk Kowalski

Za Bartłomiejem Kowalskim drugi występ w barwach ELTROX WŁÓKNIARZA Częstochowa w najlepszej żużlowej lidze świata. W rozmowie dla speedwayekstraliga.pl, młodzieżowiec opowiedział m.in. o swoich wrażeniach, które towarzyszyły mu podczas swojego pierwszego meczu w PGE Ekstralidze.

Wiktoria Sztuka (speedwayekstraliga.pl): Za tobą pierwszy mecz w tym sezonie. Do dorobku drużyny dorzuciłeś 4 punkty z bonusem. Jak ocenisz swój występ?

Bartłomiej Kowalski: Jestem zadowolony z mojego pierwszego meczu w tym sezonie w PGE Ekstralidze. Cieszę się bardzo, że trener oraz cały sztab ELTROX WŁÓKNIARZA postawił na mnie w tym meczu i mogłem wystartować pod numerem 15. Cieszę się z tych dowiezionych punktów, choć pozostaje niesmak po tym, że nie dałem rady się załapać do większej walki w moim drugim biegu. Te biegi w PGE Ekstralidze pokazały mi bardzo wyraźnie, na jakie moje błędy muszę przywiązać najwięcej uwagi. Jest początek sezonu, ja będę robił wszystko, aby eliminować jak najwięcej tych błędów. Ten występ oceniam na plus.

Przed wyjazdem na tor czułeś stres czy były to jednak bardziej pozytywne emocje, które pozwoliły ci zachować zimną krew?

Właśnie zauważyłem ciekawą rzecz. Przed pierwszym moim biegiem czułem duży stres, ale taki inny, niż do tej pory miałem np. w ubiegłym sezonie w meczu z MOTOREM Lublin. Na domowym torze czułem stres, ale taki bardziej zdrowy. Po biegu juniorskim całkiem opadły ze mnie te emocje i starałem się skupiać nad tym, aby zrobić robotę jak najlepiej umiem. Później po meczu przeanalizowałem wszystkie biegi na spokojnie przed TV i jednak dostrzegłem kilka momentów na torze, gdzie potrafię je lepiej zrobić, ale jednak zabrakło mi tej rutyny ligowej i doświadczenia w PGE Ekstralidze. Teraz wiem nad czym mam pracować.

Czy wyciągnąłeś już jakieś wnioski z tego spotkania i wiesz, co należy poprawić w kolejnych twoich startach?

Tak, odłożyłem sobie na swoją listę kilka największych błędów, które popełniłem w tym spotkaniu i teraz czekam na treningi, żeby je szlifować, aby w kolejnym meczu były już mniejsze.

Przed sezonem mówiłeś mi, że twoim celem jest przebicie się do głównego składu ELTROX WŁÓKNIARZA. Trener Piotr Świderski na mecz z FOGO UNIĄ Leszno postawił na ciebie i Jakuba Miśkowiaka. Masz nadzieję, że nie był to twój pierwszy i zarazem ostatni występ w drużynie spod Jasnej Góry w tym sezonie?

Bardzo jestem wdzięczny trenerowi oraz bardzo się z tego cieszę, że docenił moją pracę. To, że dał mi szansę być doparowym Jakuba Miśkowiaka, daje też ogromną motywacje, aby jeszcze ciężej pracować. Mam nadzieję, że to nie był mój ostatni występ w kadrze ELTROX WŁÓKNIARZA Częstochowa.

Formację juniorską w ubiegłym meczu reprezentowałeś razem z Jakubem Miśkowiakiem. Bieg juniorski dowieźliście na 5:1. Świetnie się rozumiecie zarówno na torze, jak i poza nim?

Mogę oceniać naszą relację, że jesteśmy dobrymi kolegami na torze, jak i poza nim – czy na zawodach młodzieżowych, czy ligowych. Jakub to jest „spoko gość”.

Swój drugi bieg w tym meczu odjechałeś w doborowym towarzystwie. Pod taśmą stanąłeś między innymi z Emilem Sayfutdinovem. Jakie masz wrażenia z tego wyścigu, w którym miałeś okazję ścigać się z niezwykle doświadczonymi zawodnikami?

Stając pod taśmą wiedziałem, że jadę z liderami całej PGE Ekstraligi. Mój plan był taki, aby jak najwięcej poprzeszkadzać rywalom i ścigać się z nimi. Miałem doskonały plan na ten bieg, ale niestety już na starcie popełniłem duży błąd. Za bardzo byłem myślami już na pierwszym łuku, tuż przed taśmą i nie dopilnowałem startu. Niestety za wysoko poszedłem na koło i straciłem dużo dystansu do zawodników, którzy stali po mojej lewej stronie. Później próbowałem ściąć do krawężnika, ale niestety już nie zdołałem dogonić rywali.

W gonitwie dwunastej świetnie wystrzeliłeś spod taśmy i przez chwilę jechałeś przed Januszem Kołodziejem. Ostatecznie jednak dowiozłeś dwa punkty. Jakie to było dla ciebie uczucie, walcząc ze swoim byłym trenerem, który przygotowywał cię do egzaminu na licencję „Ż”?

To wydarzenie mogę śmiało dopisać do swoich największych przeżyć. Trener Janusz Kołodziej od dziecka był moim idolem. Gdy byłem małym dzieckiem, jak była okazja, zbierałem od niego autografy i robiłem sobie zdjęcia, jedno najlepsze do dziś widnieje u mnie na ścianie w pokoju. Później poznałem trenera w szkółce i przygotował mnie do licencji. Nauczył mnie podstaw pracy przy żużlu i to było dla mnie wielkie wydarzenie stanąć z trenerem, idolem pod taśmą i ścigać się o ligowe punkty. Jednak jeszcze nie byłem w stanie przez dłuższy czas opsypywać go szprycą. Także czekam na kolejne ściganie z trenerem.

Odczuwasz jazdę przy pustych trybunach czy jednak nie ma to dla ciebie większego znaczenia?

Powiem tak, bardzo mocno przykuwam uwagę do warunków torowych, motocykli, całego sprzętu i swojej psychiki w trakcie meczu, ale jednak brak kibiców też dostrzegam. Miałem okazję już wystartować przy pełnych trybunach i w dzisiejszych czasach to nie jest to samo, ale nie jesteśmy na razie w stanie tego zmienić. Z utęsknieniem czekamy na dopingujące odgłosy z trybun na żywo.

Oprócz utrzymania stałego miejsca w składzie drużyny z Częstochowy masz jeszcze jakiś żużlowy cel, o który chciałbyś powalczyć w tym roku?

Pierwszym celem jest wspomniane utrzymanie się w składzie ELTROX WŁÓKNIARZA Częstochowa. Drugim jest start w mistrzostwach Polski juniorów i to, aby w nich zaistnieć. Trzecim najważniejszym celem jest dostanie szansy w reprezentacji Polski i godne bronienie tych barw. 

Na twoim fanpage’u na Facebooku przez pewien okres czasu dodawałeś filmiki z serii „Trenuj z Bartkiem”. Czy oprócz tego, co pokazywałeś w mediach społecznościowych, wdrożyłeś przed sezonem jeszcze jakąś inną formę przygotowań?

Tak jest. Tak naprawdę 6-7 dni w tygodniu był trening, raz mocny, raz lżejszy. Do tego dochodziły biegi, jazda na rowerze, sauna i ścisła dieta, oczywiście wszystko pod okiem trenera Macieja Barana, specjalisty od przygotowania ogólnorozwojowego.

 

Wiktoria Sztuka