„Bardzo się cieszę bo długo czekałem na taki sezon” – wypowiedzi BETARD SPARTY Wrocław z #WROLUB

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Arcyważna 10. runda nie tylko ze względu na żużlowe rozstrzygnięcia na szczycie tabeli, ale również zbiórkę dla Niny Słupskiej zakończyła się we Wrocławiu. Spotkanie trzymające w napięciu do końca, gdyż losy punktu bonusowego rozstrzygały się do ostatnich metrów. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 51:39. Najlepszym w ekipie gospodarzy okazał się, po raz kolejny, Maciej Janowski.

Czuję się naprawdę dobrze, wszystko jest ok. Wcześniej bolała mnie szyja, ale w czwartek już ból puścił, a w sobotę rano trenowałem i jest w porządku. Tak naprawdę już w poniedziałek wiedziałem, że dam radę wystąpić w meczu, tylko musiałem odpocząć i przejść bardzo intensywną rehabilitację. Na szczęście we wtorek nie odczuwałem mocnego bólu, już wszystko dużo lepiej wyglądało. Z Dominikiem Kuberą, o tym co się wydarzyło podczas Złotego Kasku, rozmawialiśmy trochę przed meczem. Jednak już wcześniej, napisał do mnie SMS-a, że żal mu, że tak się stało. To jest żużel i każdy zawodnik bierze na siebie odpowiedzialność jak wsiada na motocykl, że może się na torze stać w zasadzie wszystko. Tak to jest – powiedział przed meczem Gleb Chugunov na antenie nSport+.

Wszystko działa tak naprawdę idealnie. Silniki sprawdzają się świetnie, motocykle są dobrze przygotowane. Ja po tym upadku nie odczuwam już tak naprawdę żadnych bóli, więc wszystko jest tak, jak powinno. Faktycznie ten sezon układa się świetnie. Bardzo się cieszę, bo długo czekałem na taki sezon i mnóstwo przyjemności czerpię z jazdy, więc mam nadzieję, że to potrwa jak najdłużej – podsumował Maciej Janowski.

Po prostu wykonuje swoją pracę. Musimy wygrać ten mecz jako drużyna, a nie myśleć tylko o sobie i jechać indywidualnie, więc próbujemy zrobić to razem. Na pewno po biegach słyszę gromkie „WTS” i inne okrzyki kibiców, ale nie podczas jego trwania. To fantastyczne mieć stadion zapełniony fanami. Nawet takie małe rzeczy, jak możliwość wyjazdu do prezentacji cieszy, bo to taki mały powrót do pewnego rodzaju normalności. Potrzebujemy wygrać jeden bieg podwójnie i drugi 4:2, żeby bonus był nasz, zobaczymy jak będzie – przyznał przed biegami nominowanymi Tai Woffinden.

W trakcie 15. biegu chciałem przetrzeć swoje czoło, ale zapomniałem, że mam kask i stąd mój gest. A tak na poważnie – było trochę blisko. Grigorij Laguta lubi podnieść adrenalinę, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Nie rozmawialiśmy po biegu już o tej sytuacji, bo on zawsze uważa, że wszystko było ok. Na pewno dużo biegów po takich akcjach kończy się upadkiem, na szczęście tym razem tak nie było. W tamtym momencie, jako że jestem optymistą, pomyślałem sobie, że nie będzie jechał aż tak twardo. Później jednak już tylko pokiwałem głową, bo powiedziałem sobie, że jak zwykle troszeczkę się pomyliłem. Na obchodzie toru można już było zauważyć, że to trzecie i czwarte pole jest zdecydowanie przyczepniejsze niż pozostałe dwa. Drugie było wyjątkowo twarde podczas tego meczu. Znamy się z Dominikiem od dawna i jeden na drugiego na pewno „nie poluje”, to była sytuacja torowa – podsumował Maciej Janowski na pomeczowej konferencji na antenie nSport+.

Alicja Labrenc