„Bardzo cieszę się z powrotu kibiców na stadion” – wypowiedzi ELTROX Włókniarza z meczu #ZIECZE

Fot. Łukasz Forysiak
Fot. Łukasz Forysiak

W pierwszym poniedziałkowym starciu RM SOLAR Falubaz Zielona podejmował ELTROX Włókniarza Częstochowa. Było to drugie podejście obu ekip do spotkania w ramach drugiej rundy PGE Ekstraligi. Mecz zakończył się zdecydowaną wygraną gości 31:59. Rajderem Meczu został Fredrik Lindgren, który zdobył 10 punktów i 2 bonusy.

Przed meczem trener ELTROX Włókniarza Częstochowa, Marek Cieślak powiedział kilka słów na temat stanu toru, a także przeciwników z Zielonej Góry. – Oczywiście, jest piękna pogoda, tor jest suchy i naprawdę jest bardzo dobrze przygotowany. Mecz powinien nam pokazać, w jakim jesteśmy miejscu. Chociaż wygraliśmy u siebie z bardzo silną drużyną z Grudziądza, gdzie od gwiazd aż się roi, jedziemy mecz wyjazdowy. Drużyna Falubazu też jest bardzo mocną drużyną i zobaczymy, jak my będziemy wyglądać na ich tle – wyjaśnił.

Jakub Miśkowiak opowiedział o swoich bardzo dobrych startach, szczególnie biegu juniorskim, w którym częstochowianie wygrali podwójnie. – Nie było żadnej taktyki w biegu juniorskim. Tak się bieg ułożył. Ja wygrałem start, a Mateusz Świdnicki do mnie dołączył. Staraliśmy się jechać parą tak, by dowieźć to 5:1. Oglądałem się gdzie jest Mateusz Tonder. Ja jechałem po krawężniku, on jechał po szerokiej. Motocykl kręcił, ale na szczęście udało się dowieźć podwójne zwycięstwo.

– Tor według mnie jest twardy, zrobiliśmy delikatne korekty w ustawieniach na kolejny mój występ. Czuję się jeszcze trochę spięty na motocyklu, jeszcze go tak nie czuje, cały czas się staram i będę się skupiać na dalszych startach. Myślę, że wszystkie pola startowe są porównywalne – dodał młodzieżowiec ELTROX Włókniarza Częstochowa.

Lider drużyny z Częstochowy Jason Doyle skromnie przyznał po siódmym biegu spotkania, że nie spodziewali się takiego otwarcia ze swojej strony. – Jesteśmy sami bardzo zaskoczeni tym, co wydarzyło się od początku. Weszliśmy bardzo dobrze w mecz. Myślę, że jest to efekt naszych ustawień. Złapaliśmy dobre ustawienia i tego się trzymamy, ale nikt tego się nie spodziewał. To bardzo dobrze, że niedzielne spotkanie nie odbyło się z powodu deszczu i zostało przełożone, mamy tor do ścigania, choć póki co jeszcze nie ma wielu mijanek. Mijanki na pewno będą, ale na pewno nie przy krawężniku, tak przygotowany jest ten tor, zobaczymy jak się to będzie układało. Będziemy oczywiście jako drużyna naciskać, by zdobyć tu jak najwięcej punktów tylko się da – zaznaczył Australijczyk.

Szukałem doskonałości w moim motocyklu dlatego w biegu 10., wziąłem maszynę numer dwa, jednak kiedy podjechałem pod taśmę startową, coś nie grało mi w moim sprzęcie i postanowiłem wrócić pod parking do motocykla numer jeden. Tam oczywiście dokonaliśmy zmian w porównaniu do swoich pierwszych wyścigów na tej maszynie. Teraz czuję się bardzo dobrze, mogę zbudować swoją prędkość. Ten tor jest niestety tak przygotowany, że jest praktycznie tylko jedna ścieżka, można wyprzedzać tylko pod płotem, ale cieszy to, że nawet po przegranym starcie mogę na mojej maszynie wyprzedzać. Czwarte pole jest bardzo wymagające, dlatego wyjechać dobrze z tego pola nie jest łatwo. Tor jest bardzo dobrze przygotowany, najważniejsze jest, żeby wyjść dobrze spod taśmy. Bardzo cieszę się z powrotu kibiców na stadion. My zawodnicy cieszymy się, że możemy w końcu ścigać się w PGE Ekstralidze, najlepszej lidze na świecie – podsumował kapitan ELTROX Włókniarz Częstochowa Leon Madsen.

Rafał Borek