Artem Laguta: Zabrakło punktów Krzysztofa Buczkowskiego w biegach nominowanych

Fot. Dariusz Ryl
Fot. Dariusz Ryl

MRGARDEN GKM Grudziądz zremisował z FOGO Unią Leszno. O wyniku zadecydował bieg piętnasty gdzie na ostatnich metrach wspaniałą akcją popisał się Artem Laguta – W piętnastym biegu po prostu nie chciałem nawet przez chwile myśleć, że mogę dojechać czwarty – mówił w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Rosjanin.

Mecz w Grudziądzu w pierwszej części układał się znakomicie dla gospodarzy. Po dziewięciu biegach przewaga nad mistrzem Polski wzrosła już do dziesięciu punktów. – Mecz bardzo ciężki. Prowadziliśmy dziesięcioma punktami, ale nieszczęśliwy wypadek Krzysztofa Buczkowskiego spowodował inny bieg sytuacji. Myślę, że gdyby nie strata bardzo dobrego silnika Krzysztofa w wypadku, to byśmy to spotkanie wygrali., a zabrakło właśnie jego punktów w biegach nominowanych gdyż jego stać w tym sezonie na wynik dwucyfrowy – skomentował Artem Laguta.

W pierwszych swoich startach Rosjanin był bardzo szybki wpadając na linie mety z dużą przewagą nad rywalami. – Tor był przygotowany bardzo dobrze. W pierwszych trzech biegach czułem się bardzo szybki, potem dwa razy nie wyszedł mi start, a na trasie ciężko było już walczyć, gdyż goście się już spasowali i pokazali prędkość – dodał lider MRGARDEN GKM Grudziądz.

Po czternastu biegach na tablicy widniał wynik 42:42. W ostatniej gonitwie kapitalną akcją popisał się Laguta, mijając na linii mety swojego rodaka Emila Sayfutdinova. – W piętnastym biegu po prostu nie chciałem nawet przez chwile myśleć, że mogę dojechać czwarty. Widziałem, że Przemysław Pawlicki jest drugi, więc musiałem ratować remis i wywalczyć tą trzecią pozycję, robiąc wszystko co w mojej mocy – zakończył Artem Laguta.

O sporym pechu w tym sezonie może mówić Krzysztof Buczkowski, który zanotował już kolejny groźny upadek w tym sezonie. – Samego upadku nie pamiętam, strasznie brakowało mi powietrza pod bandą, bo trochę czasu zajęło wyciągnięcie mnie i naprawdę nie było kolorowo. Na pierwszy rzut oka niby jest wszystko w porządku, ale lepiej być przezorny i się zbadać – komentował po meczu kapitan MRGARDEN GKM Grudziądz dla speedwayekstraliga.pl. Zawodnik na swoim profilu na portalu Facebook poinformował, że badania nie wykazały żadnych złamań i zakończyło się na potłuczeniach.

W drugiej części zawodów zawodnicy Piotra Barona zaczęli odrabiać straty doprowadzając przed biegami nominowanymi do remisu. – FOGO Unia Leszno to jest bardzo ciężki rywal, zarówno na wyjeździe czy u siebie. Pierwszy motocykl zniszczony, drugi był dobry, tylko po upadku czułem się nie za bardzo komfortowo. W drugim podejściu Przemysław Pawlicki  doholował mnie na 5-1, później było już różnie. Chciałbym robić tych punktów jak najwięcej, ale niestety są takie, a nie inne sytuacje. Teraz najważniejsze to się dobrze wyleczyć do następnego meczu – zakończył Buczkowski.

Rafał Kowalski