Artem Laguta: Już na próbie toru wiedziałem, że będzie bardzo ciężko (wywiad)

Fot. Michał Szmyd
Fot. Michał Szmyd

Rosjanin praktycznie w każdym meczu pokazuje, że jest liderem grudziądzkiego zespołu. Nie inaczej było też w Toruniu, gdzie podopieczni Roberta Kempińskiego wygrali na wyjeździe po raz pierwszy od 21 lat! Artem Laguta na swoim koncie uzbierał 12 punktów i bonus. – Wiedziałem, że muszę równo i solidnie punktować przez cały mecz aby nasza drużyna wygrała – mówił w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl

Jakub Keller: Kolejny znakomity mecz w twoim wykonaniu, ale w ostatnim biegu coraz śmielej dobierał się do ciebie Niels Kristian Iversen. Czułeś jego przysłowiowy oddech na plecach? Obawiałeś się, że cie minie i odbierze wam zwycięstwo w Toruniu?

Artem Laguta: Nigdy nie możesz być pewien zwycięstwa, dopóki nie miniesz linii mety. Trzymaliśmy jednak z Przemysławem Pawlickim remis 3:3, bo wiedzieliśmy, że da nam to zwycięstwo w meczu. Bardzo zresztą wyczekiwane zwycięstwo.

Właśnie. Presja była ogromna przed tym meczem. Wielu retorycznie pytało, że jak nie teraz, to kiedy? Czuliście tę presję jako zawodnicy? Czy jednak sztab szkoleniowy starał się tonować emocje?

Zarówno przed meczem, jak i na początku spotkania było dość luźno, ale jak wygrywaliśmy bieg za biegiem to trochę nerwów się wkradło. Staraliśmy się jednak robić swoje i przywieźć zwycięstwo.

Po ostatnim biegu kibice dosłownie oszaleli ze szczęścia…

Oj tak, widziałem, słyszałem, czułem. Aż ciarki przeszły po plecach. Dziękuję kibicom za wsparcie. Fani żużla w Grudziądzu są wręcz niesamowici.

W pewnym momencie wydawało się jednak, że zadziała klątwa, która zakłada, że MRGARDEN GKM Grudziądz nie wygra nigdy na wyjeździe. Z biegu na bieg słabł Antonio Lindbaeck. Gospodarze zaczęli łapać też Przemysława Pawlickiego. Ty jednak dopiero w ostatnim biegu znalazłeś pogromcę. Jaka była recepta na to spotkanie?

Po prostu jechać do przodu i wygrywać (śmiech).

A konkretniej? Wydawało się, że tor jest wymagający.

Tak, tor był bardzo wymagający. Miałem okazje pojechać próbę toru i od razu wiedziałem, że łatwo nie będzie. Próba pozwoliła mi jednak na wyciągnięcie stosownych wniosków.

Jakich?

W skrócie do takich, że zdecydowałem się na zmianę motocykla.

Czyli to dowód, że doskonale potrafisz czytać tor na MotoArenie.

Znam też swój sprzęt. Drugi motor spisał się doskonale. Jestem zadowolony z tego jak się na nim jechało.

A jechało się bardzo szybko. Adam Krużyński kręcił głową i mówił, że praktycznie nie można było złapać cię na dystansie. Robert Kempiński natomiast podkreślał, że byłeś liderem drużyny i mijałeś zawodników z Torunia jak tyczki.

Wiedziałem, że muszę równo i solidnie punktować przez cały mecz aby nasza drużyna wygrała. Cieszę się, że trener tak mówi.

Teraz przerwa w rozgrywkach PGE Ekstraligi, ale czekają na nas emocje związane z PGE Indywidualnymi Międzynarodowymi Mistrzostwami Ekstraligi, gdzie zresztą wystąpisz. Jakie są twoje oczekiwania na ten turniej? Lubisz ścigać się w Gdańsku?

Tor w Gdańsku jest ok. Pojedziemy i zobaczymy, co będzie. Ciężko mówić o zawodach przed ich rozpoczęciem. Mam tylko nadzieję, że osoby odpowiedzialne za przygotowanie nawierzchni zrobią tor do ścigania.

Rozmawialiśmy podczas ubiegłorocznych PGE IMME. Powiedziałeś mi, że przyjechałeś pojeździć, a co będzie to zobaczymy. Teraz też masz takie podejście?

Nie, nie nie… będę jechał w tych zawodach o pełną pulę.

Jakub Keller