Adrian Miedziński: Widać, że zmiany poszły w lepszym kierunku (wywiad)

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

O meczu przeciwko GET WELL Toruń, indywidualnej walce i poszukiwaniu optymalnej formy, atmosferze w drużynie oraz realnych szansach na awans do fazy play off – Adrian Miedziński, zawodnik forBET Włókniarza Częstochowa w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl.

Piotr Wieszczyk: Jak podsumujesz mecz przeciwko GET WELL Toruń?

Adrian Miedziński: To, co najbardziej cieszy, to przede wszystkim zwycięstwo naszej drużyny i kolejne 3 punkty w ligowej tabeli. Myślę, że jako zespół pojechaliśmy dobre zawody. Cieszę się, że do ogólnego wyniku mogłem dołożyć 9 punktów. Jest to niewątpliwie jeden z moich lepszych wyników w tym sezonie.

Jak ocenisz postawę GET WELL Toruń?

GET WELL Toruń jechał naprawdę dobre zawody. W pierwszej fazie meczu postawił nam mocny opór. Myślę, że mimo trudnej sytuacji w tabeli, chłopacy byli mocno zmotywowani do meczu w Częstochowie. Szczerze mówiąc, musieliśmy się mocno napracować w parku maszyn i na torze, aby w drugiej części meczu przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść.

Początek meczu rzeczywiście był dla was trudny. Torunianie przez chwilę objęli prowadzenie, a mecz w pierwszej połowie był cały czas na styku. Z czego to wynikało?

Potrzebujemy do tego szczegółowej analizy. Na spokojnie. Mamy świetnego trenera, który jest otwarty na nasze sugestie. Z pewnością mamy jeszcze obszary do poprawy. Należy wprowadzić niezbędne zmiany, aby w kolejnych meczach było jeszcze lepiej.

Jesteś wychowankiem toruńskiego klubu, który reprezentowałeś przez szesnaście lat. Teraz musiałeś stanąć po drugiej stronie barykady. Czy to był dla ciebie mecz o jakimś szczególnym znaczeniu?

Tak naprawdę, to praktycznie był to mecz, jak każdy inny. Koncentruję się na tym, aby zdobywać punkty dla forBET Włókniarza. Ścigałem się z kolegami z toru, których dobrze znam. Być może to była nieco większa motywacja, która dodatkowo wpłynęła na moje zdobycze punktowe.

Przemysław Termiński, właściciel GET WELL Toruń, stwierdził niedawno, w jednym z wywiadów, że: „Nawet nie mamy tak słabych zawodników, jak ci nasi dwaj co odeszli do Częstochowy”. Czy tego typu komentarze działają na ciebie, jak przysłowiowa płachta na byka?

Cóż, komentarze były takie, jakie były. Osobiście myślę, że zawsze wszystko zweryfikuje nasza postawa na torze. Początek tego sezonu miałem rzeczywiście bardzo słaby, ale ja nie zapomniałem, jak się jeździ na żużlu. Wiem, jak to robić i dołożę wszelkich starań, aby końcówka sezonu była zdecydowanie lepsza.

Z czego zatem wynikała twoja słabsza postawa z pierwszej części sezonu zasadniczego? 

Ja w tym roku mam swoje „walki” i przede wszystkim na tym się skupiam. Każde zawody jadę na innym silniku. Nie jestem bierny. Wprowadzam korekty i różnego rodzaju przeróbki. Chcę znaleźć ten swój rytm i powtarzalność tak, aby moja jazda przynosiła zdecydowanie lepsze efekty. W tej chwili w dalszym ciągu poszukuję i nie ukrywam, że taka sytuacja, jaka towarzyszy mi od początku sezonu, po prostu mnie męczy.

Widać jednak efekty twojej pracy. Dziewięć punktów w meczu przeciwko GET WELL Toruń może być chyba sygnałem, że zmiany, jakie wprowadzasz, idą w dobrą stronę?

Rzeczywiście, teraz widać, że te zmiany poszły w lepszym kierunku i jest fajniej. Przede mną jeszcze dużo pracy. Przede wszystkim koncentruje się na tym, aby solidnie punktować dla forBET Włókniarza, w kolejnych meczach. Po tym i po zakończeniu sezonu, jak zawsze, będzie potrzebna solidna analiza i wnioski, które z pewnością przełożę również na 2020 rok.

Przez meczem z GET WELL Toruń oprócz treningów, mieliście również wspólną integrację przygotowaną przez prezesa Michała Świącika. Jedną z atrakcji był między innymi paintball. Czy tego typu spotkania działają na ciebie jakoś szczególnie motywująco?

Ja przede wszystkim doskonale czuję się w Częstochowie. Mamy tutaj bardzo dobry klimat stworzony przez prezesa Michała Świącika, trenera Marka Cieślaka i chłopaków z drużyny. Spotkania integracyjne dają nam możliwość odstresowania i wspólnej zabawy we własnym gronie. Z pewnością działają pozytywnie.

Co dalej?

Wspólnie z trenerem musimy dokładnie przeanalizować mecz przeciwko GET WELL Toruń. Potrzebujemy wyciągnąć wnioski. Kolejny mecz mamy na wyjeździe, dopiero 9 sierpnia, to jeszcze jest sporo czasu. Zobaczymy, jaka będzie pogoda. W naszym klimacie jedyne co pewne, to zmiany, a to oczywiście ma wpływ na tor. Dlatego też na razie przede wszystkim koncentrujemy się na meczu w Lublinie.

Czy czujecie, że play-off są w dalszym ciągu w zasięgu forBET Włókniarza?

Dopóki jest szansa, trzeba walczyć. Najłatwiej jest się poddać. My tego oczywiście nie robimy. Cały czas wierzymy, że ten sukces jest możliwy. Każdy z nas wyjeżdża z takim nastawieniem na tor. Przed nami jeszcze trzy mecze i wszystko się może zdarzyć. Mogę zapewnić wszystkim kibiców, że każdy z nas da z siebie wszystko i będziemy walczyć.

 

Piotr Wieszczyk