Adrian Miedziński w stu procentach oddany Częstochowie

W tym sezonie widać po Adrianie Miedzińskim, że ma już wszystko poukładane i w stu procentach skupia się na jeździe. Daje to świetne efekty, bo oprócz zdobywania niezbędnych punktów, zawodnik sprawia dużo radości kibicom swoją widowiskową i waleczną jazdą.

Tak samo było podczas meczu pomiędzy forBet Włókniarzem Częstochowa a Falubazem Zielona Góra. Zawodnik zanotował na swoim koncie 9 punktów (3,3,2,1,d), a jego zdobycz mogłaby się jeszcze powiększyć, gdyby nie defekt w 14. biegu.

– Ten defekt to nic nadzwyczajnego. Po prostu zerwał mi się tylny łańcuch, musiała nie wytrzymać spinka i tak się stało. Zastosowałem zmiany w ustawieniach na bieg nominowany i byłbym pierwszy, gdyby nie ten defekt. Taka jest jednak złośliwość rzeczy martwych, najważniejsze, że nie było to w decydującym momencie, mecz już był wygrany i niczemu to nie zagrażało. Na pewno jest sportowa złość z tego powodu i jestem przez ten fakt lekko poirytowany, ale mecz jest wygrany i kończymy go zdrowo, a o defekcie trzeba zapomnieć – powiedział Miedziński.

Sportowa złość potwierdza tylko zaangażowanie Miedzińskiego w wynik drużyny. Kolejnym przykładem tego jest rezygnacja ze startów w Diamentowej Lidze i przyjęcie decyzji ze strony klubu bez pretensji, a ze zrozumieniem.

Kilka dni temu padła informacja, że Adrian Miedziński nie wystartuje w tym turnieju, ponieważ dwa dni później Włókniarz ma ważny mecz w Tarnowie. Problemem jest odległość, ponieważ pierwsze zawody Diamentowej Ligii mają odbyć się w Lamothe Landerron, które znajduje się tuż przy Bordeaux, czyli ponad 2 tysiące kilometrów od Polski.

Drużyna jest najważniejsza, poświęcam się w tym sezonie w stu procentach dla Częstochowy. Pierwsza runda tego cyklu jest bardzo daleko i być może pojadę w kolejnych turniejach Ligi Diamentowej , aczkolwiek teraz ważniejsza jest po prostu PGE Ekstraliga i nie będę jeździł tak daleko. Wiadomo, że można to wszystko zorganizować, są samoloty, ale mechanicy z motocyklami muszą jechać, a to są ludzie i wiem, że ta podróż byłaby dla nich bardzo wyczerpująca. Teraz mam ważniejsze priorytety i tyle – oznajmił Miedziński w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Na konferencji prasowej Michał Finfa powiedział, że celem dla Częstochowy jest to, aby nie trafić na FOGO Unię Leszno w fazie play-off. Jakie spojrzenie ma na to Adrian Miedziński?

Nie myślę takimi kategoriami, jedziemy swoje, a co wyjdzie to wyjdzie, nie można kalkulować, jeśli ktoś jest od kogoś lepszy to wygrywa, a jak jest słabszy to przegrywa, więc nie kalkuluję, wszystko okaże się na torze – powiedział Miedziński dla speedwayekstraliga.pl.

Nie da się również ukryć, że zaczęły się ciche spekulacje na temat przyszłości Adriana Miedzińskiego i tego czy zostanie w Częstochowie, czy jednak zdecyduje się na powrót do macierzystego klubu. Jednak sam zainteresowany podchodzi do tego z dużym dystansem. – Mamy sezon, póki co jestem tutaj i nie zaprzątam sobie takimi tematami głowy. Najważniejszym celem jest dostać się do play-off, a drugi to walczyć w nich o najwyższe cele i nic innego na ten moment mnie nie interesuje – zakończył Miedziński.

Agnieszka Zimnoch
Fot. Kamil Woldański