Adrian Miedziński: To jest PGE Ekstraliga, tu można wygrać z każdym

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

ForBET Włókniarz Częstochowa pokonał na wyjeździe zespół z Torunia 51:39. Był to potężny cios dla ekipy Jacka Frątczaka. Dobry występ przed tamtejszą publicznością zaliczył Adrian Miedziński, wychowanek GET WELL Toruń, który opowiedział o spotkaniu.

Żużlowiec w pięciu startach zdobył łącznie 9 punktów z bonusem. W biegu numer 11 doszło do wykluczenia Miedzińskiego, który toczył walkę z Jackiem Holderem i upadł na tor, ponieważ zabrakło dla niego miejsca przy bandzie, na przeciwległej prostej. – Nie widziałem jak to wyglądało. Jak decyzja była słuszna, to była słuszna. Rozpędzałem się w tym momencie po dużej, łapałem prędkość i czasami bierze się poprawkę, kto jedzie i gdyby jechał to Nicki Pedersen, to bym się zastanowił bardziej, a myślałem, że zostanie tam troszeczkę miejsca dla mnie, Jednak nie zostało i skończyło się jak skończyło. Jack Holder był na tyle z przodu, że mógł dyktować warunku jazdy i taka była decyzja sędziego – skomentował sytuację częstochowski zawodnik.

Dla drużyny z Częstochowy nie było to łatwe spotkanie. Wygrana na wyjeździe była dla nich bardzo ważna w kontekście rewanżowego starcia oraz całego sezonu. – To jest PGE Ekstraliga. Tu można wygrać z każdym, przegrać z każdym i tutaj naprawdę nie ma łatwych biegów. Każdy z nas dysponuje najlepszym sprzętem i wszyscy są świetnie przygotowani. Nie zawsze jadą nazwiska. Grunt to mieć dobrą atmosferę w zespole i czuć się w niej dobrze. To jest połowa sukcesu, a reszta ułoży się sama później – zaznaczył wychowanek toruńskiego zespołu.

Adrian Miedziński dwa lata temu przeszedł z GET WELL Toruń do częstochowskiego klubu. Od tego momentu nawierzchnia znacząco się zmieniła. – Ten tor jest od dwóch lat inny. Została dosypana inna nawierzchnia. Jeżdżąc zawody nie oceniam tego do końca, bo nie obserwuję każdego biegu dokładnie. To bardziej kibice oceniają, ale podczas tego spotkania chyba coś się działo więcej na tym torze, niż ostatnio, ale to dobrze. Tory, które pozwalają walczyć na dystansie są dobre, bo pozwalają stworzyć widowisko – wyjaśnił zawodnik.

Zawodnik zespołu prowadzonego przez Marka Cieślaka podkreśla, że najważniejsza jest wygrana całego zespołu. – To są zawody drużynowe i nie chodzi o to, żeby pojedynczy zawodnik robił punkty, tylko by drużyna zwyciężała – zakończył Miedziński.

Paulina Wiśniewska