Adrian Miedziński nie czuł się komfortowo w Tarnowie, a play – off to dla niego nowe rozdanie

Fot. Sebastian Maciejko
Fot. Sebastian Maciejko

Poniedziałkowy solenizant, który dzień po 13. rundzie PGE Ekstraligi świętował swoje 33. urodziny, był jednym z liderów ekipy forBET Włókniarza Częstochowa. Adrian Miedziński zdobył w Tarnowie 10 punktów, ale jak sam przyznał, zarówno z dorobku indywidualnego, jak i drużynowego jest połowicznie zadowolony.

– Cieszymy się z bonusa, ale niestety straciliśmy jednego z liderów drużyny, to na pewno zostawiło w nas ślad i w pewnym sensie ustawiło to spotkanie. Indywidualnie nie było źle, ale nie było też rewelacyjnie, przez całe zawody praktycznie szukaliśmy odpowiednich ustawień. Ciągle brakowało czegoś, żeby wynik był jeszcze lepszy. To był bardzo ciężki mecz, Tarnów ma o co walczyć, my również, ostatecznie to gospodarze okazali się lepszą drużyną, i tego im gratuluję – powiedział po meczu wychowanek klubu z Torunia.

Zdaniem aktualnego zawodnika forBET Włókniarza, drużynie przyjezdnej do wywiezienia z Tarnowa zabrakło kilku czynników. – Brakowało „Fredki”, to po pierwsze. Ja zdobyłem 10 punktów, ale nie czułem się na tym torze komfortowo. O każdy punkt i o każdą pozycję trzeba było stoczyć twardą walkę, a to z kolei jest zależne od odpowiednich ustawień. Po swoim upadku dodatkowo musiałem zmienić motocykl ze względu na pogiętą ramę. W 15 biegu jechałem na świeżym motocyklu w gronie najlepszych zawodników, i to na pewno było ciężkie wyzwanie – powiedział zawodnik, który przed tym sezonem zasilił szeregi ekipy spod Jasnej Góry.

Jak dodał, po upadku Fredrika Lindgrena, który wykluczył go z dalszej rywalizacji w drużynie gości nie doszło do zmian, które miałyby skutkować jedynie obroną bonusa. – Jesteśmy doświadczonymi zawodnikami i nikt nam nie musi wydawać żadnych komend, sugerować jak mamy jechać czy na czym się skupiać. Każdy z nas koncentruje się na dobrej jeździe, nikt na nikogo nie krzyczy, bo tworzenie dodatkowych, złych emocji niczemu nie służy.

Adrian Miedziński przyznał, że tor w Tarnowie nie był dla niego zaskoczeniem. – Nawierzchnia była dobrze przygotowana, nie możemy się do niczego przyczepić. My jako zawodnicy co roku dysponujemy nowym sprzętem, nowymi silnikami, a wiadomym jest, że nie mieliśmy okazji sprawdzić ich w Tarnowie, który w tamtym roku jeździł w 1 lidze, a ja też nie przyjeżdżam tutaj na treningi (śmiech). Gdyby dopasowanie do nawierzchni było takie proste, to wszyscy jeździliby dobrze.

Wiele wskazuje na to, że częstochowianie zajmą 4. miejsce w tabeli po sezonie zasadniczym, a to oznacza, że ich rywalem w rundzie play-off będzie ekipa FOGO Unii Leszno. Leszno obiektywnie patrząc nie ma słabych punktów, ma świetnych juniorów, ma piątkę bardzo dobrych zawodników. Trzeba jednak pamiętać, że play-off to jest nowe rozdanie, wszystko się może wydarzyć. Skupimy się na każdym rywalu, bez względu na to, kto nim będzie, a resztę przyniesie życie – podsumował Adrian Miedziński.

Tomasz Kania