Adam Skórnicki: Przyjechaliśmy po 3 punkty. Niestety wyjeżdżamy z niczym (wywiad)

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

ForBET Włókniarz Częstochowa praktycznie od początku dominował w meczu przeciwko STELMET Falubazowi Zielona Góra. Goście podczas spotkania podejmowali walkę. Kilkukrotnie zbliżali się do wyniku remisowego. Finalnie jednak wyjechali z Częstochowy bez punktów i bonusa. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Adam Skórnicki podsumowuje mecz swojej drużyny.

Piotr Wieszczyk (speedwayekstraliga.pl): Do Częstochowy przyjechaliście z ośmioma punktami zaliczki z poprzedniego meczu. Finalnie to jednak gospodarze zapisali w tabeli 2 punkty meczowe plus bonus. Ja ocenia pan mecz przeciwko forBET Włókniarzowi?

Adam Skórnicki: Przegraliśmy z lepszą drużyną. Można powiedzieć, że mecz od samego początku nam się nie układał.

Jaki był wasz plan minimum na te spotkanie?

Oczywiście przyjechaliśmy do Częstochowy, aby powalczyć o pełną pulę trzech punktów. Niestety, jak widać, skończyło się na niczym, dlatego też tym bardziej jesteśmy niepocieszeni.

forBET Włókniarz Częstochowa w ostatnim czasie doznał trzech porażek z rzędu, w tym dwóch na własnym torze. Trzecia porażka z rzędu była w Zielonej Górze. Czy w związku z „kryzysem częstochowskim” upatrywaliście dla siebie szansy na zdobycz punktową?

Cóż myślę, że Częstochowa miała ostatnio gorsze momenty. Szczególnie porażki na własnym torze z pewnością nie pomagają. Trzeba jednak przyznać, że tym razem pokazali, że potrafią z tego wyjść i z dużym sukcesem powalczyć o punkty.

Czy to prawda, że zawodnicy pańskiej drużyny mieli pretensje do gospodarzy o przygotowanie toru?

Tor od rana był nieregulaminowy. Na cztery godziny przed meczem dalej był nieregulaminowy. Później zrobił się regulaminowy. No to co zrobić? Chyba tylko przyklasnąć tym co są za to odpowiedzialni. Markowi Cieślakowi w końcu udało się zrobić taki tor, jaki chciał.

Jak zatem zawodnicy STELMET Falubazu czuli się na torze w Częstochowie?

Dla nas nie był to komfortowy tor. Dlatego też traciliśmy pozycje i też zabrakło w końcówce meczu punktów do zwycięstwa i punktu bonusowego.

Na czym konkretnie polegał problem z torem?

Wiadomo, że są mecze o statusie zagrożonym. Wówczas tory są przygotowane i odbierane jako regulaminowe. Przed tym meczem nie było statusu zagrożonego. Tor cały czas był w trakcie przygotowania. Dlatego też ciężko nam było połapać te „kąty”. Gospodarze mieli przysłowiowy „nóż na gardle”.

W takim razie, czy jedynym powodem porażki był, pana zdaniem, źle przygotowany tor?

Jeżeli przeanalizujemy, dlaczego traciliśmy pozycje, to na pewno nie wybieraliśmy odpowiednich ścieżek toru, które lepiej wybierali gospodarze. Aczkolwiek było też widać, że w niektórych momentach mieli delikatne problemy.

W całym dorobku drużyny z pewnością nieco zabrakło punktów Piotra Protasiewicza. Z czego to wynika pana zdaniem?

Tor nie był łatwy żeby szaleć na dystansie, szczególnie po niezbyt dobrych startach. Piotr po pierwszym biegu miał duży znak zapytania, w którą stronę iść z ustawieniami motocykla. W końcu przed swoim drugim wyścigiem dokonał szybkiej zmiany. Wtedy było widać, że załapał się ze startu i na dojeździe. Jednak dalej to nie było to, czego oczekiwał.

W piętnastym biegu była jeszcze szansa na uratowanie punktu bonusowego dla STELMET Falubazu. Wygląda jednak na to, że przede wszystkim zabrakło szczęścia. Defekt motocykla Martina Vaculika oraz słaba jazda Nicki Pedersena. Co się stało w tym wyścigu?

Tor był wymagający. Vaculik rzeczywiście miał problem z motocyklem. Z tego co wiem, to był kłopot z gaźnikiem. Natomiast Nicki kiedy zobaczył, że Martin już nie jedzie i nie ma szans na zwycięstwo oraz punkt bonusowy, postanowił w „spacerowym” tempie dokończyć te zawody.

Jakie wnioski po tym wyścigu?

Szkoda, że nie wyczuliśmy wcześniej tego problemu u Martina. Już w poprzednich wyścigach było widać, że w okolicy trzeciego – czwartego okrążenia jego motocykl zwalniał i w ostatnim wyścigu zdefektował na dobre.

Jakie plany na niedaleką przyszłość?

Przed nami teraz ciężki tydzień. Musimy się solidnie przygotować do bardzo trudnego meczu z FOGO Unią Leszno na naszym torze.

 

Piotr Wieszczyk