Adam Krużyński: Mamy Norberta! To jest najważniejsze (wywiad)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Sporo obowiązków Jacka Frątczaka wziął na siebie ostatnio Adam Krużyński, który postanowił wprowadzić kilka zmian w taktyce na mecz z TRULY.WORK Stalą Gorzów. – Ustaliliśmy z Norbertem Kościuchem, że pojedzie dopiero w biegu przeciwko juniorowi, żeby się trochę odbudował – powiedział Adam Krużyński dla speedwayekstraliga.pl.

Jakub Keller: Początek meczu z TRULY.WORK Stalą Gorzów zwiastował kolejną porażkę, która praktycznie przekreśliłaby szansę GET WELL Toruń na utrzymanie w PGE Ekstralidze. Role jednak odwróciły się jak w kalejdoskopie i udało się wygrać ten trudny mecz, a przy dorobku toruńskiego zespołu dopisać możemy pierwsze dwa oczka w tym sezonie. Solidnie zapunktowali bracia Holder, Iversen, Doyle i Kościuch. Wróciła wiara, że uda się pozostać w PGE Ekstralidze?

Adam Krużyński: Wiara była zawsze. Mieliśmy bardzo dużo pecha na początku sezonu, ale wiara nas nigdy nie opuściła. Chcieliśmy zwyciężać. Świadczyć o tym może sytuacja z meczu przeciwko gorzowianom, gdzie odwróciliśmy sytuację z -10 na +9 jeżeli chodzi o wynik. Od piątego roku życia chodzę na żużel, lecz dawno takich zawodów nie widziałem. Pokazaliśmy, że jest duch w tej drużynie. Cieszę się też ze zdobyczy Norberta Kościucha. Umówiliśmy się przed meczem, że pierwszy bieg pojedzie przeciwko juniorowi po to aby się odbudował. Chyba się nie pomyliliśmy. Dodam, że jego numer startowy (10 – przyp. Red.) był ustalony dopiero przed samym meczem.

Widać po Norbercie Kościuchu, że potrzebował startów. W kolejnych meczach ma chyba szansę na występ?

Proszę uwierzyć, że Norbert to niesamowicie ambitny zawodnik. W ubiegłym tygodniu poleciał do Togliatti, żeby trenować. Oczywiście nie na swoim motocyklu, bo nie zabierał tam sprzętu. Chciał po prostu pojeździć. Później poleciał do Szwecji, żeby odjechać kolejne biegi. Po prostu brakowało mu startów. W piątek rano spotkaliśmy się, spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy i ustaliliśmy plan na mecz. Wniosek jest jeden – mamy Norberta! To jest najważniejsze.

Wspominał pan o pechu, który was prześladuje. Nie bał się pan, że po opadach deszczu tor się zmieni. Nie trzeba być znawcą żużla, żeby wiedzieć, że gospodarze raczej nie cieszą się z przedmeczowych opadów…

Nie. Mieliśmy bardziej problem z wilgotnością. Przed meczem trenowaliśmy na podobnym torze, ale przy innej temperaturze. Nie było tak wilgotno. Podczas meczu zawodnicy pogubili się trochę z dyszami. Naprawdę trudno było dopasować motocykle do warunków. Niekiedy trzeba było zmieniać prawie wszystko. Na szczęście wszyscy się w porę połapali i udało się wygrać.

Cały czas jest jednak problem z juniorami. Zwłaszcza z Maksymilianem Bogdanowiczem. Czy zanosi się na zmiany?

Maksymilian ma jeden, olbrzymi problem. Myśli jedynie o ustawieniach motocykla, a nie o tym, jak ma jechać. Powiem szczerze, że musimy nad nim popracować, żeby więcej nas słuchał, bo zarówno my jako sztab, jak i zawodnicy, którzy także mu pomagają, znamy lepiej tor na MotoArenie. Nadal popełnia błędy, na które zwracaliśmy mu uwagę. Kluczem jest to, żeby po prostu zechciał z nami współpracować. Uważam jednak, że w chwili obecnej nie mamy zawodnika gotowego do tego, żeby go zastąpić. Będziemy z Karolem (Ząbikiem – dop. Red.) zastanawiać się nad Aleksem Rydlewskim, bo robi największe postępy. Z dnia na dzień jest coraz lepszy.

To zapytam też o Rune Holtę. To ambitny zawodnik, lecz znów, mówiąc wprost, zawiódł. Ma on szansę na wyjazd do Gorzowa?

Do Gorzowa, samochodem pojechać może każdy. Także Rune. Musimy jednak walczyć o punkty, więc w meczu wystąpią zawodnicy, którzy prezentują najlepszą formę. Tyle mogę powiedzieć.

Jakub Keller