Trzech muszkieterów forBET Włókniarza Częstochowa (podsumowanie transferowe)

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Po sezonie 2019, kibice forBET Włókniarza Częstochowa mają rozbudzone apetyty i myślą o walce o najwyższe cele w kolejnej odsłonie rywalizacji w PGE Ekstralidze. Okienko transferowe było czasem oczekiwań na wzmocnienie składu z ubiegłego roku, a nadzieje wlewa transfer Jasona Doylea. Czy częstochowianom udało się zrealizować ten cel?

Z zespołem po trzech sezonach pożegnał się Matej Zagar, który w 2020 roku będzie reprezentował barwy SPEED CAR Motoru Lublin. W swoje rodzinne strony wrócił Adrian Miedziński, który będzie wspierał w pierwszej lidze drużynę z Torunia. Ze swoim rodzimym częstochowskim owalem, pożegnał się Michał Gruchalski, który kończąc wiek juniora uznał, że chce spróbować swoich sił ligę niżej, niż dotychczas. ForBET Włókniarz Częstochowa stracił również zawodnika z numerem 8, którym w ubiegłym sezonie był Damian Dróżdż.

W drużynie pozostali Leon Madsen i Fredrik Lindgren (z trzyletnimi kontraktami). Na rok dalszej jazdy zadeklarował się Jakub Miśkowiak, którego w formacji juniorskiej wspomogą Mateusz Świdnicki i Bartłomiej Kowalski. Biało-zielonych barw nie odłożył również Paweł Przedpełski, który podpisał roczny kontrakt.

Kogo kibice przywitają na wiosnę w Częstochowie? Po dwóch latach, do drużyny powrócił zawodnik, który ten tor zna jak własną kieszeń – Rune Holta. Liczby są zarówno jego atutem, jak i kwestią wątpliwą. Na plus na pewno przemawia ilość lat spędzonych na częstochowskim torze (10), a jako minus można traktować wiek zawodnika (46). Jednak jak co roku, wszystkie liczby zostaną zweryfikowane dopiero na torze. Na koniec zostaje deser, ponieważ prawdziwym hitem transferowym okazał się długo wyczekiwany przez kibiców forBET Włókniarza kontrakt Jasona Doylea. Australijczyk przeszedł z toruńskiego klubu do Częstochowy na zasadzie wypożyczenia, jednak znaczącą wpływa na siłę rażenia brązowego medalisty PGE Ekstraligi 2019.

Skład na 2020 rok, zapowiadać może nie tylko walkę o powtórzenie tegorocznego sukcesu, jakim był brązowy medal, ale może sprawić, że kibice zaczną śmielej marzyć o najwyższym trofeum.

Agnieszka Zimnoch