Robert Kościecha: Dwa, trzy lata i „tubylcy” z Grudziądza wyjdą (wywiad)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Sezon 2019 w najlepszej żużlowej lidze świata dobiega końca. Przyszedł czas na podsumowania. W specjalnej rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Robert Kościecha opowiedział o pracy z grudziądzką młodzieżą oraz jakie ma plany na najbliższe lata pracy w 5. drużynie minionego sezonu PGE Ekstraligi.

Rafał Kowalski (speedwayekstraliga.pl): Jak wrażenia po Gali PGE Ekstraligi?

Robert Kościecha: W takim towarzystwie jest naprawdę super, bo zawsze gdzieś tam w sezonie w cudzysłowie „rywalizujemy ze sobą”, czy to zawodnicy, czy trenerzy, a teraz mamy takie podsumowanie, spotykamy się z przyjaciółmi i, jak to mówią, jesteśmy jedną, wielką rodziną. Naprawdę fajnie tu być.

Jednym zdaniem – jaki to był sezon dla grudziądzkiego klubu?

Sezon był dobry do wakacji, a po wakacjach się rozpłynął i nie ma co ukrywać, że gdzieś nam ta czwórka uciekła.

Co takiego się stało po wakacjach, bo jeszcze w czerwcu wśród ekspertów byliście jednym z głównych kandydatów do fazy play-off? 

Ciężko powiedzieć w jednym zdaniu. Robiliśmy wszystko zgodnie z założeniami zarówno z seniorami, jak i ja z młodzieżowcami, ale niestety po letniej przerwie gdzieś ta forma pouciekała. Przegrany bonus z BETARD Spartą gdzie był na wyciągnięcie ręki i porażka u siebie ze STELMET Falubazem zaważyły na naszych marzeniach, nad czym bardzo ubolewaliśmy.

Wśród grudziądzkiej młodzieży widać znaczny progres, to zasługa trenera…

Jestem bardzo zadowolony z tego, że ta grudziądzka młodzież wreszcie ruszyła, bo klub od lat miał z tym problemy. Dziś na tle innych zespołów nie wyglądamy już tak blado, nie jesteśmy liderami, ale widać już pewne przebłyski i potrafimy już wygrywać biegi juniorskie, co jeszcze nie tak dawno było naszą bolączką. Szkółka również bardzo dobrze funkcjonuje i może jeszcze tego tak dobrze nie widać, ale myślę że za dwa trzy lata w końcu „tubylcy” z Grudziądza wyjdą i MRGARDEN GKM nie będzie już musiał szukać młodych zawodników na rynku transferowym.

Patryk Rolnicki kończy wiek młodzieżowca, w składzie  na sezon 2020 zostaje Marcin Turowski. Skoro młodzież się rozwija, to może lepiej zacząć dawać szansę swoim wychowankom już od przyszłego sezonu?

Klub bardzo dużo zainwestował w sprzęt dla młodych żużlowców, to był jeden z moich głównych postulatów przy przedłużeniu mojej umowy, zawsze powtarzam, że trzeba sporo zainwestować w wychowanków i to zaczyna być widoczne. Obecnie mam dwunastu chłopaków w wieku 12-15 lat, co jeżdżą już na torze. Sam jestem w szoku, że jest takie zaufanie tych rodziców i dzieciaków w jazdę, ale to bardzo cieszy. W tym roku znowu musimy usiąść do rozmów w klubie i policzyć, ile nam brakuje tego sprzętu na przyszły sezon.

Czyli młodzi adepci mogą liczyć na dobrą bazę sprzętową.

Pierwsze pytanie rodziców zawsze jest takie samo, czyli ile trzeba zapłacić za taką naukę w szkółce, a my odpowiadamy, że nic. Należy tylko przyprowadzić dziecko, które musi być sumienne i zacząć od nauki w warsztacie, bo to jest podstawa. Klub wszystko zapewnia, a my zachęcamy wszystkich. Przyjmiemy każdą ilość, ja temu podołam.

Niedawno trener zdecydował zostać w klubie, czy to była trudna decyzja?

Powiem tak, miałem dwie propozycje niewiążące, by objąć młodzież oraz pierwszy zespół, dlatego spotkałem się z prezesem grudziądzkiego klubu, Marcinem Murawskim, i powiedziałem, że trzeba ten temat zamknąć do połowy września. Usiedliśmy, porozmawialiśmy, ja przedstawiłem swoje plany wobec grudziądzkiej młodzieży i powiedziałem wprost, że interesuje mnie dłuższa współpraca, by móc realizować swoje założenia, na co przystał klub i ostatecznie zostaje na kolejne trzy lata.

Jak układa się współpraca z Robertem Kempińskim?

Pierwszą rzeczą jest fakt, że to Robert Kempiński jest od pierwszego zespołu i my się do siebie nie wtrącamy. On odpowiada za seniorów, ja za juniorów. Zawsze sobie pomagamy i nie ważne czy to będzie mecz ligowy, trening, czy też ta moja szkółka. Tu zawsze możemy na siebie liczyć. Bardzo dobrze się uzupełniamy i nikt nikomu tu niczego nie zazdrości. Za brak play-off w Grudziądzu nie odpowiadał tylko sam Robert Kempiński, dla mnie również to była porażka. To samo się tyczyło przegranego finału młodzieżówki na własnym torze, nad tym też obaj ubolewaliśmy. Tu nie ma żadnej rywalizacji między nami. Przychodząc do Grudziądza do pracy, jako trener od młodzieży, przy pierwszej rozmowie powiedziałem, że mogę objąć tę szkółkę, ale pod jednym warunkiem, że na swoim stanowisku zostaje Robert Kempiński, bo jeżeli są inne plany, to ja w to nie wchodzę.

Plan na przepracowanie zimy już jest?

Przed nami jeszcze zostało kilka treningów i jedne zawody, ale zimę przepracujemy troszeczkę inaczej, głównie ze względu na liczbę zawodników w szkółce, która się znacznie zwiększyła w porównaniu do poprzedniego roku. Głownie będą to cykle indywidualne, ale to już mam wszystko poukładane i wiemy, jak to mamy robić i cały plan czeka tylko do realizacji.

W tym sezonie z najwyższą klasą rozgrywkową na żużlu  pożegnał się klub z Torunia. Dla trenera to szczególna drużyna, bo w niej występował przez wiele lat.

Dla jakości PGE Ekstraligi to wielka strata, bo to wielki klub. Mają piękny stadion i mam nadzieję, że szybko wrócą. Nie chciałbym za dużo na ten temat się wypowiadać, bo całe życie tam mieszkałem, a tu w Grudziądzu się urodziłem. Jestem całym serduchem za nimi i czekamy w PGE Ekstralidze.

Jakiś urlop, wypoczynek…?

Do połowy października mamy treningi, potem jeszcze zebranie w szkółce. W listopadzie jakieś małe wczasy z rodziną, bo od grudnia już ruszamy z cyklem treningowym.

 

Rafał Kowalski