10 pytań do… Mateusza Tondera

Fot. Mateusz Wójcik
Fot. Mateusz Wójcik

O żużlu, ale nie tylko. O życiu prywatnym, ale bez przekraczania sfery osobistej. Forma? Zawsze ta sama – 10 pytań i 10 odpowiedzi. Bohaterem kolejnej w tym sezonie PGE Ekstraligi odsłony cyklu jest Mateusz Tonder junior STELMET Falubazu Zielona Góra.

Nikola Łączka: Jak rozpoczęła się twoja przygoda z żużlem, dlaczego wybrałeś akurat ten sport?

Mateusz Tonder: Dlaczego żużel? Żużel, bo motocross. Wszystko rozpoczęło się od motocrossu a potem spróbowałem jazdy w lewo i jak się okazało, było warto. Już po szóstym treningu kręciłem pełne łuki i tak zostało do teraz.

O czym myślisz, podczas biegu i gdy podjeżdżasz pod taśmę?

Pod taśmą myślę, aby dobrze przygotować sobie swoje pole i aby nie spóźnić się na starcie, a podczas biegu głównie szukam ścieżek do nabierania prędkości i mijania rywali.

Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz w żużlu, to co byś zmienił?

Ciężko powiedzieć, może, żeby wszyscy jeździli na jednakowych silnikach.

Jakie są twoje 3 aplikacje na telefon, bez których nie możesz się obejść?

Messenger, Instagram, Speedway Challenge.

Czy podczas trwania sezonu masz dużo czasu wolnego?

Podczas sezonu czas jest mocno ograniczony. Nie można sobie nic zaplanować, bo są niespodziewane wyjazdy na zawody i duża ilość treningów.

Co lubisz robić w wolnym czasie, gdy już go znajdziesz?

Lubię odpoczywać, pojechać nad jezioro, połowić ryby, zrelaksować się.

Jak opisałbyś siebie sprzed 5 lat?

Mały łobuziak.

Wyobraź sobie, że dostajesz propozycje jazdy w Gorzowie, rozważyłbyś tę ofertę?

Myślę, że raczej nie.

Jakie 3 rzeczy zabrałbyś ze sobą na bezludną wyspę?

Na pewno książkę, telefon i może motocykl.

Jeżeli zamienilibyśmy się teraz miejscami, o co byś siebie zapytał?

Jaki wynik dziś zrobisz?

 

Nikola Łączka